Hyde Park

Zero waste home, czyli dom bez odpadów

19 maja 2017

O Bei Johnson słyszało pewnie wielu tych, których temat odpadów interesuje podobnie, jak wyniki wyborów w Zanzibarze. Dla jednych zwariowana ekscentryczka, która jeździ po świecie pokazując obcym ludziom słoik własnych śmieci, dla innych guru idei zero waste walcząca o lepszy świat. Dla mnie jest inspiracją do wprowadzenia zmian we własnym życiu i ograniczania ilości plastiku, które pozostawię po sobie moim dzieciom i całemu światu.

Zasada 5R

Bea w swoich książkach, na blogu oraz podczas wystąpień prezentuje zasadę 5R, którą stosuje wraz z rodziną od 2008 roku i która pozwoliła zredukować ilość śmieci produkowanych rocznie przez całą rodzinę do osławionego już słoika.

REFUSE, czyli odmawiaj, czego nie potrzebujesz. Kiedy zaczniesz podchodzić do kupowania bardziej świadomie zorientujesz się, jakie masy całkiem nieprzydatnych rzeczy lądują w Twoim domu. A wraz z nimi całe sterty śmieci. Dlatego przy każdym zakupie warto zadać sobie pytanie, czy to, po co chcę sięgnąć jest mi rzeczywiście przydatne, czy tak wmówił nam jedynie producent tego specyfiku. Czy potrzebna nam jest kolejna foliówka, w którą ekspedientka odruchowo pakuje nasze zakupy? Czy koniecznie muszę nałożyć na kubek z kawą na wynos tę plastikową nakrywkę?

REDUCE, czyli ograniczaj to, czego potrzebujesz. Wiele rzeczy, których używamy na co dzień ma swoje wersje bardziej przyjazne środowisku, można je kupić całkiem bez opakowań lub zrobić domową wersję. Często nie jest nam potrzebnych aż tyle przedmiotów. Z napchanej ubraniami szafy naprawdę nie uzyska się więcej, niż z dobrze przemyślanej szafy kapsułowej. Zasada mniej znaczy więcej sprawdza się wielokrotnie.

REUSE, czyli używaj ponownie. Zamień to, co jednorazowe na rozwiązania wielorazowe. Zamiast plastikowych słomek, kup metalowe – będą Ci służyły przez lata. Papierowe serwetki zamień na materiałowe. 

RECYCLE, czyli odzyskuj. Rzeczy mogą mieć więcej, niż jedno życie. Słoiki po kupnych dżemach i marynatach wykorzystaj na własne przetwory, a bawełniana koszulka może zamienić się w torbę na zakupy. Ostatecznie to, czego nie potrafimy zredukować lub przerobić powinniśmy odpowiednio posegregować i oddać do dalszego przetworzenia. Ale tylko w takiej kolejności.

ROT, czyli kompostuj. Z tym największy problem mają mieszkańcy osiedli, choć w Warszawie powstają już inicjatywy tworzenia społecznych osiedlowych kompostowników. My mamy możliwość kompostowania na terenie własnej posesji i to świetny sposób zwrócenia ziemi tego, co nam wcześniej dała.

Zero waste w praktyce

Wobec idei ZW pojawiają się zarzuty o tym, że jest to rozwiązanie kosztowne. Nic bardziej mylnego, o ile zrozumie się znaczenie tych zasad i używa ich właśnie w tej kolejności. ZW to nie kupowanie w drogim sklepie ekologicznym. To świadome życie i odmawianie sobie podążania tym najbardziej wydeptanym szlakiem. Czasem wymaga to odrobinę więcej zaangażowania, a czasem po prostu lepszych wyborów.

Łazienka

Tu było mi najłatwiej, poszło dosyć szybko i przestawienie się na wersję minimum nie było dla mnie żadnym wyrzeczeniem. A poszło to tak:

  • Proszek do prania już dawno temu zamieniliśmy na orzechy piorące i sodę oczyszczoną, którą zamawiamy w 5 kg opakowaniu.
  • Mój uniwersalny detergent do czyszczenia bazuje na sodzie i occie i nadaje się prawie do wszystkiego.
  • Cała masa kosmetyków do mycia i pielęgnacji ciała zamieniona na mydło Aleppo 20% oraz olej kokosowy.
  • Włosy myję tym samym mydłem i spłukuję roztworem octu jabłkowego. Nigdy nie miałam piękniejszych, choć z rozmów wiem, że akurat to mydło nie każdym włosom służy. Ale są też inne 🙂
  • Maszynka jednorazowa zamieniona na metalową (są także tradycyjne wersje na żyletki).
  • Zamiast dezodorantu kryształ ałunu.
  • Do zmywania twarzy olej kokosowy i ciepła woda. Twarz najpierw przecieram wodą, a następnie wmasowuję olej, który rozpuszcza makijaż. Następnie wszystko ścieram miękkim ręczniczkiem. W razie potrzeby powtarzam procedurę. Ręcznik od razu po użyciu piorę w rękach, a raz w tygodniu wrzucam do pralki.
  • Do twarzy olejki w szklanych butelkach, które potem służą nam do zabaw sensorycznych z dzieciakami.
  • Płyn do naczyń normalnie kupuję i czekam z niecierpliwością, aż wejdzie do Polski sieć, w której będzie można uzupełniać swoje opakowania tj. Common good.

Kuchnia

Muszę przyznać, że tu najtrudniej jest mi zrezygnować z różnych udogodnień, do których się przyzwyczaiłam, ale też zaszły bardzo konkretne zmiany.

  • Przede wszystkim zrezygnowaliśmy z kupowania butelkowanej wody. W jej zastępstwie używamy filtra węglowego, a wychodząc z domu uzupełniamy butelki.
  • Noszę ze sobą torby wielokrotnego użytku, staram się odmawiać przyjmowania toreb sklepowych.
  • Plan na najbliższy czas – przygotować sobie materiałowe torebki, w których można przynieść materiały sypkie. Póki co staram się kupować w dużych zbiorczych opakowaniach.
  • Staram się kupować na targu lub w miejscach, gdzie produkty sprzedawane są bez opakowań.
  • Szukam sposobów na oddawanie opakowań, np. sprzedający na targach chętnie biorą opakowania po jajkach, a wszystkie plastiki po borówkach zbieram dla koleżanki, której znajomy ma hodowlę tychże.

Inne

  • podczas spotkań towarzyskich warto zrezygnować z jednorazówek i podać tradycyjne talerze oraz materiałowe serwetki zamiast tych papierowych. Podczas konferencji Bea opowiadała, jak zastosowali takie podejście przy okazji spotkania i okazało się, że mało kto tak naprawdę zdecydował się sięgnąć po wielorazową serwetkę, choć w przypadku jednorazowych wiele osób pewnie wzięłoby więcej niż jedną.
  • Nie potrzebujemy sterty ubrań i jeśli wnikliwie przyjrzymy się naszym zwyczajom to prawdopodobnie okaże się, że nosimy kilka sztuk na zmianę. Bo dobrze w nich wyglądamy i dobrze się w nich czujemy. Warto te nienoszone sprzedać lub oddać potrzebującym, a w razie konieczności uzupełnienia swojej garderoby wybrać się do sklepu z używanymi ubraniami (hmmm.. może kiedyś powinnam Wam pokazać moje wyszperane perełki).

Prawda czasu

Zwykle daleko mi do używania wielkich słów i chwytliwych haseł. Tym razem podpisuję się pod Zero Waste jako ideą, która zawiera w sobie silny nacisk na minimalizm i budowanie świadomych zachowań i nawyków. Przyzwyczailiśmy się do tymczasowości i jednorazowości. Przenosimy to także na inne aspekty życia. Staliśmy się wygodniccy i jest to zmiana wyraźnie widoczna  na przestrzeni jednego pokolenia. Zwróćcie uwagę, że nasze mamy będąc w podobnym do nas wieku gospodarowały mądrze i racjonalnie bo nie miały innych możliwości. Na zakupy trzeba było brać swoje torby, bo w sklepie nikt ich nie dawał, resztki z obiadu przykrywano pokrywką, a nie folią spożywczą, bo jej nie było, a butelki zwrotne były na porządku dziennym. Oczywiście, zrezygnowanie z niektórych udogodnień może nie być takie łatwe, ja nadal szukam rozwiązań dla niektórych aspektów, przy których kompromis jest dla mnie trudny, ale nie róbmy też z siebie niedojd, którym trudność sprawia umycie kilku talerzy więcej (tak, tak, pomimo zużycia wody to nadal bardziej ekologiczne, niż wyrzucenie sterty plastikowych naczyń po grillu).

Zero waste, a może bardziej bardziej less waste

Smuci mnie tak powszechne nie tylko bagatelizowanie, ale wręcz wyśmiewanie problemu śmieci. Świadczy to dla mnie o krótkowzroczności i całkowitym lekceważeniu spraw wychodzących dalej niż czubek własnego nosa. Z drugiej strony pamiętaj, że to proces. Trudno oczekiwać (zarówno od siebie, jaki i od innych) błyskawicznej i radykalnej zmiany. Mojemu domowi bardzo daleko od zero waste. Zadziało się dużo, na co dzień rezygnujemy z zakupu wielu rzeczy, ograniczamy ilość przedmiotów wokół siebie, staramy się kupować coraz bardziej świadomie, ale nadal kosz śmieci wywożonych z naszego gospodarstwa domowego jest pełny. Nie wiem, jak kiedyś sobie z tym radziliśmy. Choć wprowadziliśmy dużo zmian, to nadal odczuwam, że jesteśmy na początku drogi i nie śmiałabym kogokolwiek pouczać. Moim zamierzeniem jest inspirowanie do drobnych, pojedynczych zmian i decyzji, dlatego pamiętaj, że:

  1. Jeśli masz ukochany balsam w plastikowym opakowaniu to nie musisz z niego rezygnować. Może będziesz do tego gotowa za jakiś czas. Szczególnie na początku nie rób niczego przeciw sobie.
  2. Każdy Twój wybór się liczy. Wypij kawę w filiżance na miejscu, zamiast brać kubek na wynos. To drobnostki tworzą cąłość.
  3. Zero waste to przede wszystkim niekupowanie tego, co nie jest nam potrzebne i taka postawa co najwyżej może wesprzeć, a nie zrujnować nasz budżet domowy.
  4. Stosuj metodę małych kroków , a jeśli złapiesz bakcyla ZW to nie zachowuj się jak neofita odgrażający się całemu światu i pouczający wszystkim naokoło. Świadcz czynami, a nie słowami.

Jako ludzie nie potrzebujemy zawrotnej ilości przedmiotów, gadżetów, udogadniaczy. Potrzebujemy innych ludzi, czystego, pięknego otoczenia i przeżyć. I o tym właśnie jest zero waste.

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!

  • Bardzo przyjemny wpis i brawa za wprowadzone zmiany 🙂
    Pozdrawiam Anna

    • Dzięki. Jak sama wiesz szczególnie na początku nie jest łatwo 🙂 Ale staramy się mając świadomość, że Ziemi nie dziedziczymy po rodzicach, a pożyczamy od naszych dzieci. A wygląda na to, że zostawimy im niezłe śmietnisko.

  • Wiele punktów mamy u siebie też odhaczonych 🙂 Mam brzdąca w pieluchach i choć korzystam w jednorazówek, mogę powiedzieć, że zdecydowanie przerzuciłam się na wielorazowe pieluchy, ostatnio nawet w czasie podrózy się nie ugięłam i dzielnie wielopieluchowaliśmy 🙂 Ale jeszcze tyle przede mną… Najgorzej idzie mi z opakowaniami jedzenia.

    • Gratuluję wyboru pieluch. Ja trochę za późno wkręciłam się w ZW i moje dzieciaki były na jednorazowkach, dziś ten wybór bylby już inny. U nas też nadal najwięcej śmieci to opakowania po jedzeniu i choć owoce i warzywa w dużej mierze mamy ze wsi lub z wlasnego ogrodu, a i na targu można kupić je bez zbędnych opakowań to jednak nadal są produkty, które trudno podmienić mi na zw. Ale wiesz co, w moim odczuciu warto świadomie wybierać, ale się nie katować. Co chwilę pojawiają się nowe rozwiązania, a z czasem zrezygnowanie z czegoś może też stać się dla nas łatwiejsze 🙂