Z dzieckiem w Polskę

Z dzieckiem w Polskę – Pszczyna

7 maja 2015

Na weekend majowy wybraliśmy wypad do Dziadków na Górny Śląsk. Na pierwszy ogień wzięliśmy Wrocław i w Święto Pracy odbyliśmy dwugodzinną wycieczkę na zachód, która z wielu względów zakończyła się porażką. Długo by opisywać, jednym słowem wracaliśmy źli, przemoczeni i bez najmniejszych chęci na kolejny wyjazd.

Drugi maja przywitał nas słońcem i mrugnął okiem, jakby chciał dać do zrozumienia, że chce wynagrodzić nam poprzedni dzień. I tak właśnie się stało. Kierunek – południe, cel – Pszczyna i Goczałkowice. Po przejściach dnia poprzedniego chcieliśmy krótkiego wypadu, który nie nadwyręży cierpliwości Dzidka, dlatego niestety nie napiszę Wam nic o tym, co w Pszczynie na pewno zobaczyć warto, czyli zespole pałacowo-parkowym z muzeum. Jestem przekonana, że jeszcze tam wrócimy, ale tego dnia potrzebowaliśmy czegoś na 100% sprawdzonego i lekkiego zarazem. Wybraliśmy więc zjawiskowy ogród Państwa Kapiasów w Goczałkowicach i Warownię w Pszczynie, które wcześniej odwiedzili moi rodzice. Było to dla nas gwarancją, że będzie super.

Gospodarstwo Szkółkarskie Kapias to raj i prawdziwa rozkosz dla wszystkich, którzy… Nie, w zasadzie po prostu dla wszystkich. To ogromny kompleks, na terenie którego można znaleźć ogrody, kawiarnię i restaurację oraz centrum ogrodnicze.

Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (5)Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (4)Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (11)

Ogrody składają się ze starej części, która zaczęła powstawać już w 1979 roku, natomiast w 2008 otwarto zajmującą 4 ha nową część. Takiego domorosłego ogrodnika jak ja te ogrody onieśmielają swoją perfekcyjnością, trafnością każdego detalu, rozmachem. Onieśmielają i inspirują. Ta gigantyczna przestrzeń podzielona jest na mniejsze fragmenty dedykowane poszczególnym stylom, jest pełna zakątków, ślepych alejek, pokrytych bluszczem altanek i osłoniętych ławeczek. Na każdym kroku spotkamy urokliwie szemrzącą wodę, idealnie przemyślaną i wykonaną małą architekturę, rzeźby ogrodowe. I tak w ciągu paru minut możemy przenieść się z wiejskiej zagrody na plac wewnętrzny śródziemnomorskiego domu, a z brzozowego lasu do ogrodów pałacu Buckingham. Mogłabym pisać o moich wrażeniach długo, ale jednym słowem przez cały czas chodziłam oniemiała z wrażenia. Warto ten ogród odwiedzać o różnych porach roku, bo jest zaprojektowany tak, by zawsze było w nim coś ciekawego do zobaczenia.

Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (10)Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (6)Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (3)

Kilka istotnych faktów:

1. Ogrody udostępniane są przez Państwa Kapiasów za darmo! Niezwykłe, bo wielkość poniesionej inwestycji, którą widać gołym okiem, absolutnie upoważniałaby do ustalenia wcale nie małej ceny wejścia.

2. Jeśli chodzi o starsze dzieci to można znaleźć tu dla nich sporo atrakcji. Przede wszystkim jest ogromna przestrzeń, na której dzieciaki mogą wyszaleć się do woli. Są tajemnicze przejścia, wąskie alejki, chatka hobbita. Jest też plac zabaw z krzywym domkiem, ale chyba największą frajdą jest kluczenie po labiryncie.

3. Jeśli chodzi zaś o maluchy to na spacer po ogrodach lepiej wybrać się z nimi w chuście, chyba że dysponujecie bardziej terenową wersją wózka z dużymi kołami. Główne alejki wyłożone są kostką lub płytami, ale jest sporo zakamarków wysypanych grysem lub kamieniami, gdzie trudniej jest wjechać. A warto wejść w każdy najmniejszy kąt ogrodu.

4. Restauracji ani kawiarni nie odwiedzaliśmy ze względu na dalsze plany, ale na wywieszonym menu nie znalazłam dań wegańskich. Oczywiście nie oznacza to, że nie uda się jakoś dogadać z obsługą. Sądząc po pomocnych paniach z centrum ogrodniczego domyślam się, że także w restauracji nastawienie może być bardzo pro-klienckie.

5. Na terenie ogrodów są trzy doskonale utrzymane toalety. Takiego standardu i czystości próżno szukać w wielu restauracjach. W żadnej z dwóch, które odwiedziłam nie znalazłam przewijarka, ale nie też nie szukałam go jakoś w popłochu. Żeby przekazać Wam komplet informacji zadzwoniłam tam jeszcze po powrocie i pani przez telefon poinformowała mnie, że w części restauracyjnej jest dostępny zarówno przewijak, jak i fotelik do karmienia.

6. My byliśmy na miejscu około dwóch godzin, ale jeśli nie macie innych planów to możecie spędzić tam cały dzień. Znajdziecie niejedno miejsce, żeby usiąść i zjeść kanapki, albo wystawić twarz do słońca. Można po prostu delektować się śpiewem ptaków i bliskością natury.

7. Na terenie ogrodu, z wyjątkiem jednego wskazanego miejsca przy samym wejściu, obowiązuje zakaz palenia, więc możecie być spokojni o to, że nikt was po drodze nie uwędzi.

8. Moja rada – przed wypadem do Goczałkowic opróżnicie bagażnik, bo gwarantuję, że z centrum ogrodniczego nie wyjdziecie z pustymi rękami 🙂

Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (9)Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (8)Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (7)

Drugim punktem programu była Warownia w Pszczynie. W zasadzie nie wiem jak określić to miejsce. Gdyby było zwyczajne to nazwałabym je restauracją z dobrym zapleczem dla dzieci. Ale byłoby to bardzo niesprawiedliwe wobec osoby, która je stworzyła, bo to w zasadzie wehikuł czasu. Przy bramie wita nas strażnik, który ogłasza, że „zgodnie z dekretem królowej za przekroczenie murów warowni każdy, kto skończył 15 wiosen winien wykupić dukata, który wart jest 10 zł. Dukat może służyć jako lokalna waluta, by jadło nią kupić, lub można zabrać ze sobą do sakwy na uwiecznienie tej wizyty.” Aby dotrzeć do warowni, trzeba przejść przez podgrodzie, po którym przechadzają się rycerze i ich giermkowie, damy dworu, mnisi i czarownice. Na najmłodszych czekają niezliczone wieże ze zjeżdżalniami, drabinami i mostkami, kram, w którym można nabyć wytwory lokalnych rzemieślników i płatnerzy oraz chatka czarownicy, gdzie da się zrobić swoją różdżkę i czarodziejską miksturę. Kawałek dalej można powalczyć workami siana albo zabawić się w rycerza ratującego księżniczkę z opresji i zjechać na linie. Gród poszukuje także śmiałków, którzy za pomocą proc rozprawią się z grasującymi w okolicy smokami, a mnisi uczą młodych adeptów trudnej sztuki wytwarzania papieru. Na błoniach przy Bramie Walecznych odbywają się turnieje rycerskie, można też nauczyć się strzelać z łuku, a już niedługo mają pojawić się tam nowe atrakcje.

Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (12)

Warownia składa się z trzech poziomów, z których dwa wyższe były zarezerwowane. Sala mieszczańska, do której trafiliśmy przywitała nas obszernymi rodzinnymi lożami, w których spokojnie mieści się 6 osób. Menu obfituje w mięso, są też ryby i sałatki, ale nie byłam zaskoczona tym, że dań wegańskich tu nie ma. Na szczęście pani kelnerka była bardzo chętna do pomocy i szybko ustaliłyśmy, że spokojnie można skomponować zestaw kaszy lub ziemniaków z bukietem gotowanych warzyw (brokuł, kalafior, fasolka szparagowa, marchewka). Warzywa była były zrobione idealnie i spałaszowałam je w ciągu paru chwil. Warto zamówić sobie do tego zestawu podpłomyk (trzeba tylko powiedzieć, żeby był bez śmietany) podawany na duszonej cebuli, z sałatką z pomidorów i czerwonej cebuli, a do picia kwas chlebowy. Gwarantuję, że wyjdziecie najedzeni i z uśmiechem na ustach, bo to proste jedzenie przyrządzone jest tam wybornie, a fantastyczna obsługa nie kręci nosem na grymaszących klientów, tylko jest pomocna.

Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (1)

O atrakcjach dla starszych już było, teraz będzie o udogodnieniach dla maluchów. Warownia ma do dyspozycji chyba najbardziej królewski przewijak w całej Polsce. Wyściełany czerwonym materiałem i zawieszony na łańcuch naprawdę robi wrażenie!

Z_dzieckiem_w_Polske_Pszczyna (2)

Mnie to miejsce urzekło dbałością o każdy detal. Tym, że zbroje rycerzy nie są zrobione z plastiku, tylko wydają dźwięk uderzającego o siebie metalu, pięknymi naczyniami, w których podawane są potrawy (metalowe patelnie, drewniane deski, żeliwne kociołki), tym, że uśmiech ludzi pracujących tam nie jest wymuszony, a jedzenie pyszne. Warownia rozbudza wyobraźnię i jest spełnieniem dziecięcych marzeń o podróży do dawnych czasów. Jestem przekonana, że Warownię i ogród Kapiasów odwiedzimy jeszcze nie jeden raz.

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!

  • Jak dobrze, że to trafiłam. Z Żywca mamy tam rzut beretem,a i tym wspaniałym ogrodzie nie słyszałam. Musimy się tam wybrać jeszcze przed wyprowadzka, bo to idealne miejsce na sesje zdjęciowe!
    W Pszczynie byłam dwa razy w pałacu (raz z rodzinką) i córeczkę zabraliśmy oczywiście do żubrów. Warownia pewnie też by jej się spodobała 😉

    • domologia

      My co roku na Boże Narodzenie robimy zamawiamy dla dziadków kalendarze ze zdjęciami dzieciaków, a to faktycznie świetne miejsce, żeby porobić cudne fotki.
      Naprawdę wierzę, że pojedziemy tam ponownie i odwiedzimy zarówno pałac, jak i żubry i będę mogła uzupełnić ten wpis 🙂
      A Wam życzę udanej wycieczki!

  • Pingback: 8 najlepszych prezentów dla dziecka - Domologia StosowanaDomologia Stosowana()