Hyde Park

Tkanina życia

14 grudnia 2016

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, dokąd zaprowadzi mnie życiowa droga. Ci, którzy są ze mną od początku być może pamiętają, że kiedy powstał ten blog moje życie wyglądało całkiem inaczej. Byłam co prawda na urlopie macierzyńskim, ale patrzyłam na świat z punktu widzenia managera w agencji marketingowej. Okres urlopu macierzyńskiego stał się katalizatorem i pośrednio sprawcą późniejszych wydarzeń.

Domino

Pierwszym z nich było podjęcie decyzji o ED, czego naturalną konsekwencją stała się rezygnacja z powrotu do pracy zawodowej. W następnym kroku musieliśmy się zmierzyć z obcięciem budżetu domowego o połowę i wierzcie lub nie, ale to była jedna z najlepszych rzeczy, jaka mi się w życiu przydarzyła. Dlaczego? Bo pozwoliła spojrzeć na życie z całkiem innej perspektywy.

Król jest nagi

Dopiero wtedy zobaczyłam, jak niewiele mi potrzeba, jak dużo zbędnych rzeczy mam wokół siebie i jak substytuowałam sobie zakupami różne inne rzeczy. Sytuacja, w której po zapłaceniu wszystkich rachunków pozostają pieniądze wystarczające WYŁĄCZNIE na zakupy spożywcze nie jest bardzo komfortowa, za to niezmiernie oczyszczająca. Odczułam ulgę i dogłębny spokój i zobaczyłam, gdzie w tym wszystkim jestem naprawdę ja. Naga.

Mniej znaczy więcej

Owszem, chcę mieszkać w przyjaznym otoczeniu, ale patrząc z obecnej perspektywy te ilości rzeczy, które kupujemy i posiadamy są chore. Daliśmy sobie wmówić, że na tym ma właśnie polegać nasze życie – na pracowaniu, wydawaniu i konsumowaniu. I my w to uwierzyliśmy. Zachłysnęliśmy się kolorowymi opakowaniami i wszystko inne przestało być ważne.

Odetchnij i działaj

Nadszedł czas rozprawiania się z przestrzenią. Przerzedzania, porządkowania. Idę jak huragan po kolejnych pomieszczeniach i widzę, że do tych, z których dopiero co wyszłam jednak będę wrócić. Pozbyłam się części i czuję, że nadal jest za dużo. To proces, który będzie pewnie trwał jeszcze jakiś czas, aż osiągnę stan, w którym to rzeczy będą dla mnie,a nie ja dla rzeczy. I tu dochodzimy do kolejnego odkrycia, które podobnie jak powyższe przełomem tak naprawdę nie jest. Drzemało w środku w oczekiwaniu na właściwy moment.

Dom bez odpadów

Wiele lat temu, kiedy przeciętnemu Kowalskiemu nie śniło się nawet o segregacji śmieci my z Markiem jeździliśmy z torbami do zielonych domków Ikea. Teraz dopiero uświadamiam sobie, jak bardzo byliśmy zdeterminowani, skoro chciało nam się wozić śmieci w bagażniku samochodu. Potem przyszedł kompost w ogrodzie, nawyk zabierania własnych toreb na zakupy, rezygnacja z wody kupowanej w plastikowych butelkach i większości sklepowych kosmetyków.

Ostatnia konferencja Zero Waste uświadomiła mi kilka spraw:

  • choć wydaje mi się, że jestem dopiero początkująca na tej drodze to i tak robię więcej, niż większość ludzi – to dobra wiadomość
  • jedziemy po równi pochyłej. Produkujemy ilości śmieci, których ta planeta nie udźwignie i to ostatni moment, żeby się opamiętać – to zła wiadomość
  • są ludzie gotowi nie tylko zmieniać swoje nawyki, ale też działać na rzecz edukowania społeczeństwa – znowu dobra wiadomość
  • ale każdy i tak powinien zacząć od siebie – i ta wiadomość jest dobra i zła jednocześnie, ponieważ nie da się zbawić innych. Sami muszą zacząć działać.

Nie zakładam, abyśmy kiedyś osiągnęli poziom odpadów, jaki prezentuje Bea Jaohnson i jej rodzina, czyli dokładnie pół litra śmieci na rok. Postaram się jednak powoli wdrażać w domu pewne rozwiązania, które pozwolą nam z czasem generować tych śmieci coraz mniej.

Tkanina życia

Na koniec dotarło do mnie, jak te wszystkie zmiany są ze sobą powiązane i to co się dzieje to po prostu kolejne nici wplatane w tkaninę życia. Jedno wynika z drugiego i ostatecznie tworzy prawdziwą spójną całość. I tak jak przy prawie wszystkim co dobre i wartościowe potrzeba czasu, żeby nabrało swojego prawdziwego kształtu.

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!

  • Skłamałam. Napisałam na Fb, że komentarz jutro. Ale przecież spanie nie ucieknie. Weekend już blisko 😀 Jestem Ci Aniu BARDZO wdzięczna za to, że spięłaś w tym wpisie dwie ważne rzeczy. Odcięcie się od tego wszechobecnego ducha konsumpcji, który atakuje nas, szczególnie teraz, z wszystkich stron. I sprawę śmieci. Bardzo mocno chodziła mi po głowie ta tematyka w zeszłym roku. Chciałam tego więcej w pracy z młodzieżą, ale obcięli mi skrzydła. Odrastają, więc może pora wrócić do pomysłu? Teraz już naprawdę dobranoc <3 A życie? Masz rację. Tkanina. Piękny kolorowy kilim.

    • Często słyszę, że życie eko jest drogie. I choć ja sama nie myślę o sobie jako wersji eko to zauważyłam, że często tak mnie postrzegają inni. Okazuje się, że podstawową zasady bycia eko to nie kupować i używać ponownie, a i jedno i drugie mają wręcz odwrotny skutek – oszczędności w naszym portfelu.

  • Też od jakiegoś czasu robię miejsce w swoim domu. Oczyszczam go bardzo powoli, ale jednak. Im więcej rzeczy z domu znika, tym wyraźniej widzę, że wciąż dużo zostało. Czasem przychodzi zniechęcenie, bo kto normalny robi takie rzeczy? Determinacja, trochę więcej wysiłku, a czasem walenie głową w mur – to nie jest nienormalność! Należę do tych, którzy chcą zmieniać swoje nawyki, a jeśli podejmiesz się edukowania w tym temacie, to będę Twoją wierną uczennicą 🙂

    • Wiesz, nie czuję się w temacie specem. Sama będę się uczyć jeszcze przez długi czas, ale myślę, że będę się dzielić swoimi odkryciami 😀