Hyde Park

Siła myśli i słów

30 września 2015

Większość moich znajomych i tak zakwalifikowało mnie już jako kosmitkę, więc aby totalnie ugruntować sobie tę pozycję 😛 opublikowałam ostatnio na moim prywatnym profilu efekty stadnie przeprowadzonego eksperymentu, którego efekty zwaliły nas z nóg.

Dawno zauważyłam, że co siejesz, to zbierasz, wyrządzone przez nas zło lub dobro w takiej, czy innej formie do nas wraca, że swoją myślą i słowem sami kształtujemy otaczający nas świat. Choć nie przychodzi mi to z łatwością, to jednak stale pracuję nad tym, aby opanować paplający umysł i okiełznać w karmieniu tego, co negatywne. Staram się bardziej zwracać uwagę na to, co piękne, harmonijne, dające radość, zachwycające, doceniać, dziękować, pomagać, szanować. O nie, nie żeby było tak różowo. To ciągłe przywoływanie się do stanu świadomości, ale jestem dumna, jeśli udaje mi się przeżyć w ten sposób chociaż część dnia. I dzieją się rzeczy niesamowite, kiedy wbrew rozsądkowi pozwalam życiu się prowadzić, robić wszystko, co w mojej mocy, ale nie oczekiwać i nie spinać się. A ufać, że wszystko, co najlepsze czeka na mnie, choć czasem nie dokładnie w takiej formie, jakiej się spodziewam. A wszystko zaczyna się w myśli i słowie, bo mają siłę większą, niż nam się zdaje. To ta „magia”, którą jako naukę dopiero odkrywamy, dlatego racjonalnemu umysłowi tak trudno jest ją zaakceptować.

Byłam gotowa na wyniki tego eksperymentu, widziałam je u przyjaciół. Tak mi się przynajmniej wydawało. Ale to, jak radykalnie zamanifestowała się siła myśli i słów wbiło mnie w ziemię.

Na czym polega eksperyment?

Przygotowaliśmy dwa słoiki (ja dla zapewnienia maksymalnie podobnych warunków wzięłam identyczne, dokładnie je umyłam, wyparzyłam i wysuszyłam), do których po równo przełożyliśmy ugotowany ryż. Następnie całą rodziną usiedliśmy przy stole i z użyciem dwóch identycznych karteczek wypisaliśmy na jednej pozytywne (środkowy), na drugiej negatywne słowa i zwroty (słoik po prawej). Swoją drogą to świetne ćwiczenie pokazujące jak dzieci trafnie identyfikują ładunek emocjonalny słów, ale też jak wymieniają słowa, które my uznajemy z neutralne i często stosujemy bezmyślnie. Następnie słoiki oklejamy i wstawiamy na 5-6 tygodni do szafki kuchennej. Ja dodatkowo przygotowałam słoik „testowy”, który nie został opisany (pierwszy od lewej). Wiem, że niektórzy zamiast opisów stosowali rozmawianie ze słoikiem, choć opisywanie wydaje mi się o tyle ciekawsze, że nie widać samego procesu, a mocny efekt.

Moje słoiki wyciągnęłam po 5 tygodniach i całkowicie się rozkleiłam. Przypomniałam sobie te wszystkie złe słowa, które wyszły z moich i każdą złą myśl, która pojawiła się w mojej głowie. Radykalność, z jaką ujawniła się siła myśli i słów była dla mnie szokująca. Nie potrafię znaleźć innego wytłumaczenia, choć słyszę podszepty sceptycznego umysłu.

page

Podejmujesz ryzyko, żeby na własne oczy zobaczyć efekty? Bo dopóki nie zrobisz swojego eksperymentu, to wiem, że i tak nie uwierzysz, prawda?

A na koniec zamieszczam moje wczorajsze odkrycie (dzięki, Karola). Wybaczcie, to żadna nowość, to jeden z nielicznych momentów, kiedy brak telewizji sprawił, że przez jakiś czas omijało mnie coś wartościowego.

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!