Kulinaria

Sajgonki z koprem włoskim i marchewką

27 kwietnia 2016

Tak to się często u mnie zaczyna – kupiłam składnik, z którym zupełnie nie wiedziałam, co zrobić, przeleżał kilka miesięcy w spiżarni, aż pewnego dnia wzięłam się za niego ot tak, bez większego przygotowania. Po prostu na doświadczenie i intuicję. Albo są one całkiem niezłe, albo mam po prostu niezłego farta, bo zwykle takie cuda nie tylko nie są katastrofą, ale wręcz budzą zachwyt u całej rodziny. I tym razem sajgonki z koprem włoskim i marchewką okazały się strzałem w dziesiątkę, chociaż w kuchni azjatyckiej bardziej specjalizuje się Marek. Jedyny wschodni przepis, który do tej pory Wam zaproponowałam to marynowana rzodkiew, którą uwielbiam dodawać do przyrządzanego przez szanownego małżonka sushi. Tym samym sajgonki wspierają na blogu sekcję wschodnią, a że zostało mi jeszcze trochę papieru ryżowego, to jeszcze pewnie nie koniec.

Sajgonki z koprem włoskim i marchewką

  • 12 płatów papieru ryżowego
  • 1 koper włoski
  • 1 średnia marchew
  • 1 papryka
  • 1 niewielka cukinia
  • 1 pęczek kolendry
  • 1-2 cm świeżego imbiru
  • sos sojowy
  • ocet ryżowy
  • brązowy ryż

Pewnie w sajgonkach wylądowałaby kapusta lub kapusta pekińska, ale że nie miałam, to padło na koper włoski. Wyszło naprawdę genialnie, więc jak będę je powtarzać to w tej samej wersji 🙂 Zacznij od najbardziej mozolnej części, czyli pokrojenia warzyw w drobne słupki – takie o maksymalnym przekroju 2×2 mm. Dla mnie to czyste wariactwo, ale uznałam, że ma być zgodnie ze sztuką. Myślę też, że to w dużej mierze kwestia przyzwyczajenia i wprawy. W przypadku cukinii użyłam tylko twardych części bez nasion. Wyciśnij imbir przez wyciskacz do czosnku (zapomniałam o tym wspomnieć w filmie). Wrzuć wszystko na mocno rozgrzaną patelnię (lub oczywiście wok, jeśli masz) i smaż przez około 2 minuty. Warzywa nie będą już surowe, ale nadal chrupiące. Do smażenia dodaj odrobinę octu ryżowego i sos sojowy, dzięki niemu nie trzeba już dosalać. Wmieszaj drobno posiekaną kolendrę. Nastaw ryż do gotowania.

Teraz będzie zawijanie. Nie miałam wcześniej doświadczenia z papierem ryżowym , a że instrukcja była dość enigmatyczna, to wrzuciłam kilka płatów na jakieś 3 minuty do wody, po czym wyłożyłam je na ręczniki papierowe i przykryłam od góry drugą warstwą ręczników. Nie rób tego 😛 Wszystko się pozlepiało, papier nie chciał odejść i zrobił się z tego wielki ulepek. Nauczona porażką zabrałam się do tego inaczej. Przygotuj w misce zimną wodę, ręcznik papierowy obok siebie farsz i deskę do zawijania. Na początek wrzuć dwa płaty. Namiękają po około 40 sekundach. Wyjmij pierwszy, szybko odsącz na ręczniku, i połóż na desce . Wrzuć do miski pod spód nowy arkusz papieru do namaczania (pod ten jeden, co jeszcze pływa) – w ten sposób ciągle masz gotowy papier do pracowania. Ważna uwaga – nie stosuj ciągle nowego ręcznika papierowego – ręcznik długo wchłania nadmiar wody, a z takiego wilgotnego łatwiej jest zdejmować namoczony arkusz. Na środku wyłożonego na desce arkuszu nałóż łyżkę nadzienia i obłóż je papierem – prawa, lewa, góra, dół. Tak przygotowane sajgonki z koprem włoskim i marchewką smaż na oleju do uzyskania złotobrązowego koloru. Podawaj z ugotowanym ryżem i sosem sojowym.

Buźka!

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!

  • 😀 to sobie namoczyłaś papier ryżowy, ale rzeczywiście cenna wskazówka 😛 A sajgonki bardzo bardzo lubię, choć częściej jem je w restauracji 🙂

    • ;D Miałam z tego niezły ubaw. Potem okazało się, że za ten ulepek chwycił Filip, zjadł go i jeszcze się zachwycał, jaki smaczny. Pierwsze koty za płoty z sajgonkami. Mam nadzieję, że ten wpis uchroni innych sajgonkowych nowicjuszy przed papierową porażką 😀