Kulinaria

Przepis na pierniki długo leżakujące

18 października 2016

Kiedy rok temu pojechaliśmy rodzinnie do Torunia na Starforce, rozpoczęliśmy weekend od wizyty w Żywym Muzeum Piernika. Już wtedy zakiełkował we mnie pomysł, żeby wrzucić Wam przepis na pierniki długo leżakujące. Po powrocie podjęłam więc próbę i zamieszałam ciasto zgodnie z recepturą podaną w części warsztatowej – mąka, miód i 5 przypraw. Przepis jednak został podany w sposób ogólny, bez żadnych proporcji, więc próbowałam odtworzyć go „na czuja”. Ciasto odczekało przepisowe 3 miesiące, ale efekt był… mierny. Pierniki uzyskały moc Nokii 3310, czyli były po prostu niezniszczalne. W obawie o nasze uzębienie ostatecznie pełniły jedynie funkcję dekoracyjną. Odezwałam się więc do źródła, żeby zapytać, co robiłam źle.

Przepis na ciasto, które zaczyniamy na pokazach pochodzi z XVII wieku i jest przepisem na pierniki figuralne, czyli ozdobne, mocno twarde. Dawniej, pierniki figuralne często powlekano złotem, inkrustowano drogimi kamieniami – stanowiły symbol majętności zarówno darczyńcy, jak i obdarowanego. „

Karolina Sarmow

Żywe Muzeum Piernika w Toruniu

Teraz wszystko jasne. Nie dosyć, że bez konkretnego przepisu, to jeszcze wzięłam się za pierniki, które z założenia są twarde, jak muskuły Hulka Hogana za czasów serialu „Grom w raju” (gimby nie znajo). Żywe Muzeum Piernika poratowało mnie jednak współcześniejszym przepisem na pierniki długo leżakujące, którym za ich przyzwoleniem dzielę się się z Wami. Kto podejmuje razem ze mną wyzwanie?

Przepis na pierniki długo leżakujące

  • 500 g miodu (najlepiej lipowego)
  • 400 g  cukru
  • 250 g masła
  • 1,25 kg mąki pszennej
  • 0,25 kg mąki żytniej
  • 3 jaja
  • 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
  • 150 ml mleka
  • szczypta soli
  • 5 g ciemnego kakao
  • 10 g cynamonu
  • 10 g imbiru
  • 2,5 g pieprzu
  • 2,5 g mielonych goździków
  • 2,5 g kardamonu
  • 2,5 g gałki muszkatołowej
  • do smarowania pierników: 1 jajko, 2-3 łyżki mleka

Miód, cukier i tłuszcz włożyć do garnca i powoli podgrzewać stale mieszając, aż wszystkie składniki się połączą. Odstawić i dodać przyprawy, wymieszać.Do maszyny (lub do dużej miski, jeśli wyrabiamy ciasto ręcznie) wrzucić większość przesianej mąki, jaja, sól, sodę rozpuszczoną w zimnym mleku, kakao, wymieszać. Po chwili dodać gorącą masę z tłuszczu i miodu (jeśli wyrabiamy rękoma, to można ją lekko przestudzić), ponownie wymieszać. Na końcu, gdy masa jest już jednolita, dodać pozostałą mąkę i wymieszać.
Ciasto przełożyć do naczynia, przykryć – powinno oddychać. Odstawić na kilka tygodni w chłodne miejsce aby dojrzewało.
Ciasto kiedy odpoczywa zmieni konsystencję z lepkiej i luźnej, na zwięzłą i twardawą. Po ok. 6 tygodniach można przystąpić do pieczenia pierniczków. Ciasto wałkować, lekko podsypując mąką, na ok. 0,5 cm, wykrawać pierniczki. Pierniczki tuż przed włożeniem do piekarnika smarować jajkiem rozmąconym z mlekiem.
Piec pierniki w 160-170 stopniach przez ok. 10 minut, w zależności od wielkości (a także w zależności od piekarnika!). Pierniki należy wyciągnąć z pieca, kiedy ich brzeg będzie już twardy, a środek jeszcze miękki, wtedy powinny zachować miękkość po ostygnięciu.

Ze swojej strony z całego serca zachęcam do odwiedzenia Żywego Muzeum Piernika w Toruniu. Zdjęć niestety nie pokażę, bo na zmianę to podchodziliśmy do stołu, to ogarnialiśmy niespełna rocznego Dzidka, ale jest tam po prostu pięknie – stara kamienica, drewniane odeskowanie na suficie i ściany udekorowane w ręczne malunki. Podczas pierwszej warsztatowej części poznajemy historię pierników i tradycyjny sposób ich wyrabiania, mamy też możliwość sami spróbować swoich sił. W drugiej części dowiadujemy się, jak ten proces zmienił się, kiedy ludzką pracę wsparły maszyny, możemy też podziwiać prawdziwe cudeńka – pierniki zdobione ręcznie z prawdziwym pietyzmem i namaszczeniem. A wiecie, co w tym wszystkim jest najważniejsze? Charyzma i zaangażowanie osób prowadzących – to dzięki nim to miejsce jest takie unikalne. Radzę czym prędzej rezerwować bilety, bo rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, znaczy… pierniki.

392188_1702322214718_773251261_n

Na koniec coś ekstra – zdjęcie mojego domku piernikowego, który został kilka lat temu wysłany na konkurs. Zakwalifikował się do głosowania i co prawda nic nie wygrał, ale stanowił niezapomnianą dekorację świąteczną. Hmm… a może by tak w tym roku? Zobaczymy, tymczasem pora zagniatać ciasto, do czego i Was zachęcam. Kto podejmuje ze mną wyzwanie na pierniki długo leżakujące?

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!