DIY, Edukacja domowa

Pomoce Montessori DIY – koraliki do liczenia

2 grudnia 2016

Całkiem niedawno wrzucałam na fb informację, że w naszej macierzystej szkole, która jest szkołą Montessori odbyły się warsztaty z pracy z dziećmi właśnie tą metodą. Wiedziałam wcześniej już co nieco, ale po tej wizycie poczułam się oczarowana! Miałam możliwość pomacania większości pomocy oraz uczestniczenia w lekcji języka polskiego, matematyki i nauk kosmicznych i dopiero wtedy pojęłam całe piękno tego, co stworzyła Maria Montessori. Po powrocie do domu wpadłam w szpony internetu chcąc oczywiście kupić WSZYSTKO! Nie kupiłam nic, bo ceny całkiem mnie przerosły. Szukałam w internecie, ale nie znalazłam nigdzie kompletnej informacji, w której ktoś poprowadziłby mnie za rękę i wytłumaczył, jak mogę przygotować takie materiały sama i ile to kosztuje. Wtedy wpadłam na pomysł cyklu – pomoce Montessori DIY.

Pomoce Montessori DIY

Pełen zestaw koralików do mnożenia to 55 kompletów dla każdej z cyfr. Oznacza to, że mamy 55 pojedynczych koralików dla cyfry jeden, 55 podwójnych koralików dla cyfry 2 i tak dalej. Taka ilość pozwala ułożyć jednocześnie całą tabliczkę mnożenia. Czy jest potrzebnych aż tyle zestawów? Pewnie w codziennym użytkowaniu 20 zestawów wystarczy. Ja niestety mam tę jednoczesną wadę i zaletę, że albo coś robię na maxa albo wcale, więc oczywiste było, że w moim przypadku idziemy całość – 55 kompletów dla każdej liczby. Starałam się w tym wszystkim być jak najbliższa sztuce, ale nie ortodoksyjna. Metoda Montessori posługuje się pewnym kodami kolorystycznymi, których starałam się trzymać, choć jak zobaczysz poniżej ze względów praktycznych zrobiłam pewne odstępstwa.

Co będzie potrzebne?

  • drut stalowy 1-1,5 mm. Grubość druta najbardziej zależy od wybranych koralików. Do zrobienia kompletu pomocy zużyłam 40 m drutu. Moje miały dziurkę 2 mm dlatego mogłam wybrać 1,5 mm drut. Zależało mi na tym, żeby dzieciom trudno było wygnać pręciki, co było dla mnie szczególnie ważne wiedząc, że bezlitośnie będzie się bawił też dwulatek. Ma to oczywiście wadę – im grubszy drut, tym trudniej z nim pracować i potrzebna jest większa siła do wyginania. Natomiast bez przesady – chcieć to móc! Jeszcze jedna istotna sprawa. Taki drut możesz kupić w marketach budowlanych na dziale z artykułami metalowymi. W moim opakowaniu było 30 m. Jeśli CI się uda – kup od razu 40 m. Ja ostatecznie musiałam kupić 2 opakowania.
  • obcęgi – do przycinania drutu. Kup nowe albo naostrz stare, bo praca tępymi obcęgami to udręka!
  • kombinerki – do zaginania i przytrzymywania drutu.
  • miseczka – żeby koraliki się nie turlały
  • koraliki – żeby zrobić 55 zestawów będziesz potrzebować 3025 koralików o średnicy 7 lub 8 mm w następującym podziale:
  1. 55 koralików czerwonych (liczba 1)
  2. 110 koralików zielonych (liczba 2)
  3. 165 koralików różowych (liczba 3)
  4. 220 koralików żółtych (liczba 4)
  5. 275 koralików jasnoniebieskich / turkusowych (liczba 5)
  6. 330 koralików fioletowych (liczba 6)
  7. 385 koralików białych (liczba 7)
  8. 440 koralików brązowych (liczba 8)
  9. 495 koralików granatowych (liczba 9)
  10. 550 koralików złotych (liczba 10)
  • trochę czasu i zacięcia

pomoce-montessori-diy-koraliki-do-liczenia-2

Jak pewnie można zauważyć zrobiłam odstępstwo przy liczbie 7, która u mnie jest w naturalnym odcieniu drewna. Być może kiedyś pociągnę je białą farbą akrylową, choć w moim odczuciu tak wygląda równie ładnie. Złote dziesiątki u mnie są w kolorze karmelowym.

Jakie koraliki?

Przegrzebałam dużą część internetu w poszukiwaniu koralików idealnych. I z tym jest trudno, ponieważ muszą one spełniać 3 kryteria jednocześnie: odpowiedzi rozmiar, dostępność w 10 wybranych kolorach oraz przystępna cena. Wbrew pozorom to wcale nie takie proste.

  • Koraliki drewniane – to mój wybór. Takie o średnicy 8 mm znalazłam w internetowym sklepie firmy Bigielek. Maja duży wybór nie tylko koralików drewnianych, ale właśnie przy tym rodzaju znalazłam to, czego szukałam. Osobiście wolę drewno, niż jakikolwiek inny materiał (a już zdecydowanie bardziej niż plastik). Jeśli zdecydujesz się na zamawianie z tego sklepu to weź, proszę, pod uwagę 2 sprawy. Po pierwsze korale drewniane dostępne są w rozmiarach 6 i 8 mm – zwróć uwagę, żeby wrzucić do koszyka odpowiednie. Po drugie w opakowaniach w założeniu jest 100 sztuk, ale musisz mieć zapas. Koraliki są pakowane na wagę i czasem zdarzają się sztuki nieprzewiercone lub ułamane. Ja przy kolorze granatowym zaliczyłam wtopę, ponieważ zamówiłam 5 opakowań (w założeniu 500 sztuk), mając jedynie 5 sztuk w zapasie. Ostatecznie zabrakło mi materiału na 3 pręciki. Jeśli zatem zdecydujesz się złożyć zamówienie w tym miejscu naucz się na moich błędach i weź odpowiednio: 1 opakowanie czerwonych, 2 opakowania zielonych, 2 opakowania różowych, 3 opakowania żółtych, 3 opakowania turkusowych, 4 opakowania fioletowych, 4 opakowania naturalnych, 5 opakowań brązowych, 6 opakowań granatowych i 6 opakowań karmelowych.
  • Koraliki szklane – udało mi się znaleźć wybór wielu kolorów o średnicy 8 mm na stronie Mazuko. Są piękne, ale ich cena sprawia, że w tym wypadku DIY zupełnie nie ma sensu i wygodniej po prostu kupić gotowe.Od koleżanki, która kiedyś podjęła próbę samodzielnego przygotowania materiałów na ich bazie podpowiedziała mi też, że przy zbyt dużym nacisku potrafią pękać.
  • Koraliki plastikowe – wydawałoby się, że w tym wypadku jest najprościej, ale nie znalazłam żadnej pasującej oferty. Albo nie było odpowiedniej średnicy albo odpowiedniego wyboru kolorów, a na dodatek straszyły okropnymi perłowymi odcieniami. Zatem mam prośbę – jeśli ktoś zna sklep, w którym jest duży wybór plastikowych koralików niech da znać w komentarzu, chętnie sprawdzę i uzupełnię o taką informację ten wpis.

Jak się za to zabrać?

  • Przede wszystkim usiądź wygodnie, bo w trakcie pracy kręgosłup trochę wysiada.
  • Wsyp koraliki do miseczki
  • Wyprostuj kawałek druta
  • Nawlecz potrzebną ilość koralików
  • Za pomocą kombinerek płynnym ruchem zagnij końcówkę druta w małą pętelkę, dociśnij ją i wyprostuj całość (zwykle pętelka robi się trochę pod kątem w stosunku do całości).
  • Dosuń koraliki do końca i obróć zwój drutu w drugą stronę.
  • Przytnij obcęgami drut w odległości około 1 cm od ostatniego koralika. Ja to domierzałam w pewnym momencie na pół podłożonego pod spód palca.
  • Ponownie z pomocą kombinerek zagnij koniec w małą pętelkę.
  • I teraz w ten sam sposób jeszcze 549 sztuk 😀

pomoce-montessori-diy-koraliki-do-liczenia

Radzę nie odcinać kawałków druta na dany pręcik, tylko w ten sposób pracować z całym zwojem, ponieważ: ułatwia to zaginanie, nie trzeba z linijką odmierzać każdego kawałka, a poza tym nie traci się niepotrzebnie drutu.

Z początku idzie topornie, przy dwudziestym człowiek nabiera wprawy. Ważne jest też, że łatwiej zagina się te pręciki, na których jest więcej koralików – stanowią naturalną dźwignię i ułatwiają wyginanie. Przy tych mniejszych (tak do trzech koralików) warto używać drugich kombinerek lub po prostu obcęg do przytrzymania całości.

Ile to trwa?

Najpierw człowiek myśli, że będzie trwało w nieskończoność. Z czasem, kiedy coraz więcej zestawów jest zrobionych, światełko w tunelu zaczyna być widoczne. Mi całość zajęła około 10-11 godzin pracy. Radzę rozłożyć ją na np. godzinę dziennie, ponieważ kiedy pierwszego wieczora przywaliłam sobie 4 godziny pod rząd, to  następnego ledwo mogłam ruszyć ręką, a odcisk do tej pory nie zszedł mi z palca. Jeśli jednak poświęci się godzinę podczas wieczornego oglądania filmu to przestaje to tak strasznie wyglądać.

Ile to kosztuje?

Komplet koralików razem z przesyłką to 58 zł, 2 opakowania drutu kosztowały mnie 30 zł, przy czym kosztem drugiego można się z kimś podzielić. Do tego do przechowywania mam zamiar dokupić w Ikei drewnianą minikomodę Moppe z 6 szufladami, z których 4 przedzielę. Kosztuje 40 zł, więc razem daje nam to 128 zł. Choć na dobrą sprawę koszt komódki nie jest tu konieczny i można by je było trzymać choćby w kartonowych pudełkach. Mi, estetce, to niestety nie wystarczy, dlatego go doliczam.

EDIT: Uznałam, że komoda będzie złym rozwiązaniem ze względu na wielkość. Znalazłam pudełko o wiele lepiej odpowiadające moim potrzebom na stronie Skrzynki z drewna. Z przesyłką wyjdzie około 30 zł (sama skrzynka 13,50 zł), ale kiedy fascynaci Montessori zaglądają na tę stronę to raczej wątpię, żeby to był jedyny produkt zamówiony w tym sklepie. 😉

Jak zatem wygląda sprawa kupnych zestawów? Ja znalazłam takie w cenie co najmniej 200 zł i droższe (jeśli ktoś wie, gdzie są tańsze, to proszę pisać). Przy czym warto zaznaczyć, że nie jest to zestaw wszystkich 55, a zaledwie 20 sztuk dla każdego koloru. Nie znalazłam pełnego zestawu 55 sztuk, zatem w tym wypadku musielibyśmy kupić 3 takie komplety. Wychodzi niezła sumka.

Gdybyśmy natomiast mieli liczyć koszty potrzebne do zrobienia połowy zestawów (dla porównania z ilością w tych kupnych) to nie licząc komody do przechowywania, która w tym wypadku byłaby za wielka to 46 zł za same materiały.

Czy zatem warto?

To zależy. Przede wszystkim od tego, czy lubisz prace ręczne i czy takie dzierganie będziesz odbierać jako karę, czy wieczorną formę odstresowania się. A także oczywiście od tego, na ile wydanie 200zł wzwyż jest dla Ciebie dużym obciążeniem. Po trzecie wreszcie, jak serio chcesz traktować pracę z materiałami Montessori. Bo jeśli traktujesz to jako zabawę i uzupełnienie, to raczej zestaw 55 kompletów nie będzie Ci potrzebnych – taki gotowy zestaw 20 szt. dla każdej cyfry jest wystarczający. Jeżeli komuś zależy na tym, żeby materiały były identyczne z tymi używanymi w szkołach, to od razu może sobie odpuścić – identyczne nie będą, chociaż mają swój wyjątkowy urok. Dlaczego tak zniechęcam? Bo wiem, że gdybym ochoczo namawiała, to niejeden podczas pracy przeklinałby mnie pod nosem, w trakcie odpuścił, a w efekcie był niezadowolony z niepotrzebnie wydanych na materiały pieniędzy. To wiele godzin pracy i szczerze nie dziwię się, że wiele osób woli je spożytkować inaczej. Dla mnie to była frajda i jestem zadowolona z efektów.

A co dalej? Są pomysły na kolejne pomoce Montessori DIY. Następna będzie szachownica do mnożenia!

PS. Jeśli masz informacje, które mogłyby uzupełnić ten wpis, to proszę daj znać w komentarzu.

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!