Hyde Park

Pieskie życie

19 października 2016

Właśnie mijają trzy miesiące, od kiedy Terra dołączyła do naszego stada. Zamieszczam więc krótkie sprawozdanie z tego, jak sprawujemy się w roli jej opiekunów. Będzie o tym, jak wygląda pieskie życie, dlaczego trzeba chować marchewki, w jaki sposób teleportuje się koc i dlaczego nie potrzebna mi już packa na muchy. 😀

Psia złodziejka

Z Terry po pierwszych tygodniach, w czasie których czuła się chyba jeszcze trochę onieśmielona, ostatecznie wyszło niezłe ziółko. Wybrała sobie Dzidka jako najsłabsze ogniwo i w czasie posiłku wgapia się w niego jak hiena w ludzie dziecko czekając, aż jakiś kęs sam spadnie, lub z gestem zostanie rzucony przez pańską rękę. A jej wybitne upodobanie do warzyw ujawniło się któregoś wieczoru, kiedy siedzącemu obok Filipowi wyrwało się naglę „Mamo, ona ukradła mi marchewkę”. Tym samym wiemy już, że miski z warzywnymi przekąskami należy trzymać wysoko poza zasięgiem terrowej paszczy, inaczej trzeba obierać kolejne.

Jak pies z kotem

W kwestii porozumienia międzygatunkowego mamy pewien progres. Stefan po pierwszych tygodnia oburzenia pomieszanego z dużą dozą strachu przełamał się i zaczął wchodzić do domu. Jak przypuszczałam, pomocna okazała się aura, bo im bardziej pada i jest zimniej, tym śmielej przekracza on próg domu. Do mojej wizji przytulonych zwierzaków wygrzewających się razem przed kominkiem rzeczywistość jeszcze nie dorosła, ale w ciągu ostatniego czasu udawało nam się osiągać momenty zawieszenia broni, a szczytowym osiągnięciem było nawet synchroniczne spanie na dwóch różnych kanapach.

pieskie-zycie-2O psie, co muchy łapał

Terra od kotów, z którymi kiedyś mieszkała nauczyła się łapać muchy. Kiedy widzi irytującego owada podkrada się jak rasowy sierściuch, podskakuje i kłap paszczą. I robi to z zaskakującą zwinnością i skutecznością – taki pso-kot, w skrócie PSOT.

Lewitujący koc

Na co dzień Terra śpi z Filipem. Kiedy nadchodzi wieczór i życie domowe przenosi się do sypialni na piętro, słychać tylko stukanie pazurków na schodach i już za moment Terka gramoli się na łóżko, po czym naciąga na siebie kołdrę. Potem zasypiają razem i razem wstają – i właśnie tak miało być. Kiedy jednak zostałam z Terrą sama w domu, ta położyła się na swoim kocu na fotelu. Nad ranem koc teleportował się razem z psem na moje łóżko. Spryciara [po cichutku i bez awantury i tak osiągnęła swoje. Cwana bestia.

pieskie-zycie-3

Pieskie życie jak w Madrycie

Terra jest już z nami na dobre i na złe. Przyzwyczaiła się do nas i chyba pokochała. I tak sobie myślę, że trafiła całkiem nieźle – ma podwórko do ganiania, pełną miskę, a do głaskania dużo rąk. Jest psem chodzącym po górach i przemierzającym setki kilometrów samochodem. I choć to wszystko dla niej nowe przeżycia, odnajduje się w tym wspaniale.

Jednak jeśli myślisz, że po adopcji psa Twoje życie zostanie dokładnie takie, jakie było, to jesteś w dużym błędzie. Pamiętaj, że adoptując psa, przyjmujesz pod swój dach stworzenie, które myśli, czuje, ma swój charakter i bagaż doświadczeń. Ma też potrzebę zaspokojenia nie tylko swoich potrzeb fizjologicznych, ale także bliskości, troski i bycia zauważonym. I to o tym warto przypominać dziecku, kiedy prosi o psa, nie jedynie o konieczności karmienia, czy wychodzenia na spacer. Adopcja zwierzaka to konieczność pogodzenia się ze zmianami i przyjęcie na bary pewnych ograniczeń. To także koszty wizyty u weterynarza, zachipowania, szczepień, wyposażenia i jedzenia. Jednak… w zamian otrzymujemy coś, co jest niewycenialne i nie do kupienia za żadne pieniądze: maślane oczy, wielkie serce i dozgonną wdzięczność.

Fot. Chwile w kadrze

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!