Hyde Park

Możesz zamknąć oczy

27 listopada 2016

To był dzień Wigilii, kilka lat wstecz. Z całkiem małym Filipem spacerowaliśmy główną ulicą w moim rodzinnym mieście. Było lekko mgliście, w twarz szczypał mróz. Załatwialiśmy jeszcze jakieś ostatnie sprawunki ciesząc się świątecznym nastrojem. W pewnym momencie minęliśmy staruszkę zgiętą wpół, która z wyciągniętą ręką stała na brzegu chodnika. Nie zaczepiała, nie nagabywała, po prostu tkwiła jak posąg omijany przez falę ludzi. Przeszliśmy kilka kroków dalej, po czym przystanęliśmy. To było bardzo długich kilka sekund, w których ważyły się losy mojego człowieczeństwa. Jeszcze mogłam udać, że nie widziałam i zająć się swoimi sprawami. Byłoby łatwiej, szybciej, taniej. Byłoby. Zdecydowałam się wrócić. I to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Możesz zamknąć oczy

Ja wolę mieć je otwarte, choć to czasem trochę niewygodne. Człowiek nie może już wtedy udawać, że nic nie zauważył i choćby we wnętrzu własnego serca musi podjąć decyzję. Jest w tym wszystkim też dobra informacja – jeśli to, co widzisz Cię boli, to znaczy, że w środku bije jeszcze to czerwone miękkie coś. Pamiętaj, ten, kto udaje ślepego, po jakimś czasie taki się staje.

Kiedy zdecydujesz

Jeśli wiesz już, że Twoje oczy pozostają otwarte i widzą drugiego człowieka, możesz zadecydować, co dalej z tym zrobić. Nawet jeśli wydaje Ci się, że nie masz wiele i Twój wkład nic nie zmieni. To dalekie od prawdy, bo możliwości jest wiele.

Możesz zaangażować się którąś z dużych akcji:

Ale możesz też po prostu rozejrzeć się dokoła. Może sąsiadów nie stać na prezenty dla dzieci, może starsza pani mieszkająca naprzeciwko nie ma siły przynieść swoich zakupów, może samotna matka z klatki obok nie ma za co zrobić opłat. Nie ma tu jednego wyboru, bo jedyną właściwą drogą jest po prostu droga serca.

Tylko tyle

Tamtego dnia kupiliśmy dwie torby zakupów. Tylko tyle. Otrzymaliśmy w zamian łzy wzruszenia i „dziękuję” wypowiedziane łamiącym się głosem. Tamtego dnia mój egoizm i chęć szybkiego załatwienia swoich spraw przegrały z sercem. I choć często zdarza mi się pomagać innym, to za każdym razem celebruję ten triumf. Nie, nie pomogę każdemu i zawsze, ale człowiek musi dokarmiać tę czystą istotę w swoim wnętrzu, inaczej staje się martwy. A można to zrobić jedynie poprzez dostrzeżenie drugiego człowieka. Szczególnie w tym nadchodzącym czasie. I tego serdecznie Wam tego życzę. <3

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!