DIY

Odnawianie mebli – Maszyna Singer

26 lutego 2015

Pamiętam tę maszynę, kiedy stała jeszcze w domu babci. Potem razem z nami przeprowadziła się do nowego domu. Wiele lat po tym, kiedy poszłam już na swoje, postanowiłam ją przygarnąć i tchnąć w nią nowe życie.Choć nie przypuszczałam, że odnawianie mebli to aż tyle roboty 😉

Czerp inspirację

Od początku marzył mi się trudny do nazwania kolor, który jest mieszanką szarego i brązu i tu z pomocą przyszedł Jagodowy Zagajnik – blog, który śledzę do paru lat i wielokrotnie był dla mnie inspiracją. Odnawiając maszynę wykorzystałam instrukcje Ity (prowadzącej bloga) jak uzyskać pożądany przeze mnie efekt. Podstawą są emalie akrylowe do drewna i metalu, w których od tamtego czasu się zakochałam.

Odnawianie mebli to praca…

Jeśli malujemy surowe drewno to nie ma problemu, jeśli jednak zabieramy się za meble, które pierwszą młodość mają już za sobą to przede wszystkim trzeba pozbyć się starej farby. My zrobiliśmy to mechanicznie. Metalowe nogi zostały potraktowane druciakiem, a drewniany blat wraz z szufladami porządnie przeszlifowany papierem ściernym. Najlepiej sprawdzają się tu elektronarzędzia – szlifierka oscylacyjna naprawdę oszczędzi Ci wielu godzin ręcznej pracy. Nogi pomalowaliśmy czarną farbą do metalu, jeśli zaś chodzi o górę to było więcej zabawy. Choć w zasadzie powinnam się cieszyć, że nie było na niej śladu po kornikach. Kiedyś zamieszczę post o odnawianiu starej dębowej skrzyni, która gościła tych lokatorów. Wracając do maszyny – wyszlifowany blat dwukrotnie został pomalowany kremową/waniliową emalią. Przy tym projekcie korzystałam z zaproponowanej przez Itę Śnieżki, ale później wielokrotnie kupowałam markę Luxens dostępną w Leroy Merlin. Po tym etapie przetarłam krawędzie i wybrane miejsca świeczką.

… i jeszcze trochę pracy

Żeby uzyskać wybrany przez siebie odcień szaro-brązu trzeba trochę czasu i cierpliwości. Uzyskujemy go z wymieszania brązowej farby (ważna uwaga, niektóre brązowe farby bazują na bordowym pigmencie i do tego zabiegu się nie nadają, wykorzystałam polecany przez Itę brązowo-mahoniowy Dekoral), waniliowej oraz czarnego pigmentu. Długo nie mogłam uzyskać odpowiedniego odcienia, ponieważ po wyschnięciu, farba lekko zmieniała swój kolor. Najlepiej dać sobie na to długie przedpołudnie, wymieszać farby, pomalować próbny kawałek drewna, odczekać aż wyschnie, a jeśli to konieczne – powtórzyć całą procedurę. Ważne, aby końcowy efekt spełniał pierwotne wyobrażenia. Kiedy mieszanka jest już gotowa, trzeba ją kilkukrotnie zaaplikować tak, aby w pełni pokryć wcześniejszy kolor (u mnie były to 3 warstwy). Na koniec przecieramy drewno papierem ściernym (ja miejscami dodatkowo je podrapałam) i całość zabezpieczamy woskiem do drewna. I voila, gotowe!

Ale warto

Maszyna Singer zajęła należne sobie miejsce w naszej domowej bibliotece. Warto było, tym bardziej, że wierzę, że przedmioty zachowują trochę z ludzi, którzy ich używali, prawda babciu?

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!

  • Aniu ja tez mam moją maszynę, która czeka, aż ją dopieszczę 🙂 kredens pójdzie pierwszy pod pędzel, a maszyna zostanie jak najmniej dotknięta farbami 🙂 Twoja piękna!!!

    • Coś mi się zdaje, że padnie na duck egg 😉 Czekam z niecierpliwością na efekty!