Kiedy pierwszy raz spróbowałam marynowanej rzodkwi kilka lat temu, od razu stała się moim ulubionym dodatkiem do sushi. Kiedy Marek zaczął sam przygotowywać sushi w domu, zaczęliśmy ją kupować w sklepie z egzotycznym jedzeniem. Dziś jej już nie kupuję, choć widzę, że stała się bardziej dostępna, bo niestety ta kupna jest droga i naładowana konserwantami. Teraz robię w domu moją wersję, która nadaje się też świetnie do sałatek jako wyrazisty element, zamiast ogórka kiszonego, suszonych pomidorów czy kaparów. Bo marynowana rzodkiew nie tylko do sushi się nadaje.

  • 1 biała rzodkiew (około 300g)
  • 100 ml octu ryżowego
  • 100 ml wody
  • 50 g cukru
  • 25 g soli
  • pół łyżeczki kurkumy

Najważniejsza rzecz na początek – jak kupić rzodkiew. Nie mylcie jej z rzepą, to zupełnie różne warzywa. Rzepa jest kulista (może być biała lub czarna), a rzodkiew, której szukacie jest biała i długa, w przekroju około 5 – 6 cm. Rzodkiew trzeba oczywiście umyć i obrać, a następnie pokroić w dosyć cienkie plasterki (1 – 2 mm), najlepiej szatkownicą. Wszystkie składniki zalewy zagotować w rondelku i zalać posiekaną rzodkiew. Odstawić do zamarynowania na jakieś 12 godzin. Przed podaniem odsączyć z zalewy i lekko osuszyć.

Smacznego!