Edukacja domowa

Ludzie, którzy ukochali dzieci

22 września 2017

Co jakiś czas w dziejach ludzkości pojawiają się ludzie, którzy próbują przekazać nam kilka prostych prawd na temat dzieci. Choć źródła tych idei sięgają XIX, a nawet XVIII wie8ku, w tej chwili wracają jako nowe i odkrywcze. Okazuje się, że te prawdy są niezmienne i odnoszę wrażenie, że są one wyznacznikiem naszego człowieczeństwa. Czy warto o tym pisać po raz kolejny? Patrząc na to, z jaką otwartością wiele osób uznaje kary cielesne, czyli czystą formę upokorzenia najbliższej sobie istoty, jako formę wychowywania i dyscyplinowania dzieci a w patologicznych przypadkach wręcz wyrażania swojej miłości uważam, że tak. Być może w końcu kropla skruszy tę skałę i choć jednej osobie uświadomi, że to nie jedyna droga. Choć nikt nie obiecuje, że będzie ona łatwa.

Ludzie, którzy ukochali dzieci

Koncepcje pedagogiczne, do których się odnoszę to idee stworzone między innymi przez Marię Montessori, A.S. Neilla, Johna Deweya i naszego rodzimego Janusza Korczaka, a współcześnie kontynuowane przez m.in. Jaspera Juula, Gordona Neufelda czy Williama Searsa. Oczywiście, kiedy zagłębimy się w ich twórczość to na pewnym poziomie szczegółowości znajdziemy różnice, jednak nadrzędne wartości, którymi kierowali (i kierują) się w swojej pracy ukazują te same priorytety i podobne postrzeganie dziecka. Mam głębokie przeświadczenie, że aby korzystać z ich dorobku nie musimy w stu procentach zgadzać się z danym nurtem pedagogicznym, one nie opierają się krytyce. Wystarczy jednak zmienić swoje postrzeganie tej najbliższej nam istoty i uświadomić sobie, że jej mniejszy rozmiar nie powinien odzierać jej z wartości, które my jako dorośli sobie nadajemy.

Wyrażanie siebie

Jako społeczeństwo uczymy nasze dzieci hamować swoje emocje: „nie płacz”, „nie krzycz”, „uspokój się”, można wymieniać bez końca. Sami czesto czujemy się zdenerwowani, bezradni, przenikliwie smutni, a wymagamy od dzieci, by przeżyły całe życie z uśmiechem na ustach.

Rok temu, podczas konferencji dr Gordon Neufeld wypowiedział odkrywcze dla mnie słowa o tym, że są emocje, których dzieci nie potrafią zutylizować inaczej, niż przez płacz. Nie decydują o tym ich chęci, a zwyczajnie brak dojrzałości. Oczekiwanie, że kilkulatek nie będzie łkał w sytuacjach, które go przerastają jest zwyczajnie wyrazem naszej naiwności lub niewiedzy. Z czasem nauczą się reagować i radzić sobie z trudnymi emocjami inaczej, ale w tej nauce powinniśmy pomóc my, dorośli, przykladem i rozmową, a nie zachetą do tłumienia własnych uczuć.

„W teorii wychowania zapominamy, że winniśmy uczyć dziecko nie tylko cenić prawdę , ale i rozpoznawać kłamstwo, nie tylko kochać, ale i nienawidzić, nie tylko szanować , ale i pogardzać, nie tylko godzić się, ale i oburzać, nie tylko ulegać, ale i buntować się. „

J. Korczak

Widzę cię

Obserwacja dziecka jest podstawą do tego, aby dostrzec jego potrzeby i przyczyny takiego, a nie innego zachowania. To obserwacja pozwala nam zadecydowac, czy nasza ingerencja jest potrzebna, bo daje nam wiedzę na temat możliwości dziecka. Jak trudną jest to sztuką pisała wielokrotnie Maria Montessori. Sama naturalnie posiadała ten dar, ale kiedy przysposabiała do pracy w Casa dei Bambini wychowawczynie, te często reagowały wtedy, gdy nie było takiej potrzeby lub pozostawały bierne, gdy należało zadziałać.

A kiedy udoskonalimy się już w sztuce obserwacji będziemy wyczuleni na te momenty, kiedy dziecko potrzebuje naszej uwagi. Wszystkie sytuacje, w których dziecko zabiega o naszą uwagę i ją dostaje jest dla niego sygnałem: widzę cię, jesteś dla mnie ważny. I ponad to nie ma nic istotniejszego.

„Najbardziej palącą potrzebą ludzkiej natury jest pragnienie bycia ważnym. „

J. Dewey

Samodzielność i samostanowienie

Pokonywanie trudności, rozwiązywanie problemów, tworzenie człowieka samodzielnie myślącego, który nie poddaje się bezmyślnie odgórnej woli było misją Marii Montessori. Oczekujemy od dziecka bezwzględnego posłuszeństwa, chcąc jednocześnie, by dziecko zachowało trzeźwe spojrzenie i krytycyzm w relacjach z rówieśnikami. Umiejetnosć mówienia „nie” też jest sztuką. Nie nauczymy jej dziecka sprowadzając do roli wykonującego rozkazy.

„Taaak, o jakimś bezstresowym wychowaniu będzie mi tu pisać. Róbta co chceta, a potem widać, co się na ulicach wyrabia”. Otóż nie, czegoś takiego jak wychowanie bezstresowe w pedagogice nie ma. To zwyczajny nie tylko brak wychowania, ale w ogóle zainteresowania dzieckiem. Maria Montessori porównała wolność do rzeki, która płynie swobodnie, ale ograniczona jest swoim korytem. Podobnie dziecko ma możliwość wyboru w ograniczonym zakresie, takim, na jaki pozwala jego dojrzałosć. Podczas zajęć więc może podjać decyzję, z jakim materiałem chce pracować, czym się zająć, ale jest zobowiązane wpadować się w cały rytm dnia.

„Nie można być wolnym, jeśli nie jest się samodzielnym. Zatem, aby dziecko zdobyło niezależność, jego aktywne oznaki wolności osobistej muszą być akceptowane od najwcześniejszego dzieciństwa. „

M. Montessori

„Wiele błędów pochodzi stąd, że spotykamy się z dzieckiem przymusu, niewoli, pańszczyzny, skażonym, rozżalonym, zbuntowanym; domyślać się trzeba mozolnie, jakie jest istotnie, jakim być może.”

J. Korczak

„Według naszego poglądu, system, oparty na swobodzie, koniecznie powinien zawierać pierwiastek czynny. Nie sposób mówić, że jednostka jest wdrożona do rygoru, ponieważ ją sztucznie unieruchomiono, jak paralityka, i zmuszono do milczenia, jak umarłego;taka jednostka jest unicestwiona, a nie wdrożona do porządku”

M. Montessori

Szacunek

Tylko dziecko, które ma w dorosłym wsparcie jest w stanie rozwinąć pelnię swoich możliwości. Jego wiara w siebie rozwija się, kiedy my w nie wierzymy i okazujemy zaufanie, jest fundamentem i budulcem. Jestesmy lustrem, w którym dziecko widzi samego siebie i na tej podstawie tworzy własny obraz.

„Lata pracy potwierdzały coraz oczywiściej, że dzieci zasługują na szacunek, zaufanie i życzliwość, że miło z nimi w pogodnej atmosferze łagodnych odczuwań, wesołego śmiechu, rześkich pierwszych wysiłków i zdziwień, czystych, jasnych, kochanych radości, że praca raźna, owocna i piękna.”

J. Korczak

Relacja

Zasmuca mnie, że tak bardzo zależy nam na tym, aby dzieci nabywały książkową wiedzę, bagatelizując jednocześnie w jakiej atmosferze i relacji bedzie się to odbywać. Mówili to pedagogowie, teraz potwierdza to neurodydaktyka – nasz mózg lepiej się uczy, kiedy odbywa się to w atmosferze zaufanie, swobody, przyjaźni i szacunku. Stres i strach nas blokują, odbierają moc jak kryptonit.

Dobra relacja powinna być więc podstawą wszelkiego wychowania. Domowego, przedszkolnego i szkolnego, której budowanie jest kanwą, na której tkamy wszystko inne, od której zaczynamy i na której kończymy.

„Wychowanie nie poparte miłością do wychowanka jest bez wartości. Biada wychowawcy, który przyszedł do dzieci z chłodnym sercem. To jego tyczy się starożytne przysłowie o przekleństwie wychowywania cudzych dzieci. „

A. Kamiński

„Dziecko jest istotą rozumną, zna dobrze potrzeby, trudności i przeszkody swojego życia. Nie despotyczny nakaz, narzucone rygory i nieufna kontrola, ale taktowne porozumienie, wiara w doświadczenie, współpraca i współżycie. „

J. Korczak

Rodzic idealny

Któregoś razu u Ronji pojawiła się ciekawa dyskusja. Przyznała się, że padły z jej ust w stosunku do dziecka nieprzyjemne słowa. Uświadomiłam sobie, że mnie już dawno powinno się wystrzelić na orbitę, po czym uświadomiłam sobie, że w tym wszystkim nie chodzi o licytowanie się, kto jest lepszym lub gorszym rodzicem.

Czy znając te zasady będziemy rodzicami i wychowawcami idealnymi? Bynajmniej. Możemy próbowac, starać się, pracować nad sobą, a i tak będziemy popełniać pomyłkę za pomyłką. Ale jeśli będzie w nas miłość do dziecka i szacunek to będziemy gotowi przyznać się do błędu, przeprosić, utulić i nawiazać jeszcze glebszą relację. Tego nam wszystkim życzę.

 

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!