Kulinaria

Krem z pietruszki i fenkuła

13 kwietnia 2016

Już jakiś czas temu całkowicie napaliłam się na krem z pietruszki, bo samo warzywo uwielbiam. Jak to ja – nie lubię powielać i odgapiać, chciałam zrobić po swojemu Zrobiłam ze dwa podejścia, za każdym razem przedobrzyłam i zupa wychodziła zwyczajnie niesmaczna. „Nic na siłę” – pomyślałam sobie. „Nie chcesz po dobroci, to wezmę cię na czas” – odgrażałam się w myślach Bogu ducha winnej pietruszce. Aż w końcu nadszedł ten dzień. Otwieram lodówkę i jak zwykle na dwa dni przed cotygodniowymi zakupami wiatr hula i roznosi się echo. W akcie desperacji zajrzałam jeszcze do dolnych pojemników i stwierdziłam „Tu cię mam”, bo w kącie szuflady, prawie przyklejona do ściany, jakby udawała, że wcale jej tam nie ma, leżała pietruszka. Może nie pierwszej urody, ale uznałam, że nie będziemy tu nikogo dyskryminować ze względu na wiek i że nada się jak najbardziej. Wyciągnęłam więc do niej ręce, gdy w tym czasie z drugiego pojemnika usłyszałam cisze westchnienie. Był to koper włoski dający mi ukradkiem znać, że on i ona, wiecie, są sobie przeznaczeni. Dostali moje pełne błogosławieństwo, a sądząc z prędkości, z jaką zupa znikała z pozostałych talerzy wnoszę, że nie tylko moje,

Krem z pietruszki i fenkuła

  • 8 średnich pietruszek
  • 2 kopry włoskie (fenkuły)
  • 2 litry bulionu
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 płaska łyżeczka mielonego imbiru
  • ½ płaskiej łyżeczki białego pieprzu
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • 2 ząbki czosnku
  • 220 g ugotowanej ciecierzycy
  • kwiaty forsycji

Domologia Stosowana Krem z pietrszki_1

Pietruszki umyj i obierz, potnij na talarki. Z fenkuła odetnij górę i dół, posiekaj w grubą kostkę i razem z pietruszką wrzuć do dużego garnka na rozgrzany olej. Podsmaż przez kilka minut, żeby obydwa warzywa lekko się przyrumieniły – taki proces dodaje im słodkości. Następnie zalej je bulionem, posól (jeśli nie był słony), dodaj mielony imbir i pieprz biały. Gotuj na średnim ogniu z uchyloną pokrywką przez 25-30 minut (pietruszki muszą być dobrze ugotowane). W tym czasie przygotuj pieczoną ciecierzycę. Można to zrobić z przepisu na Adasie, czyli z jedynie namoczonych ziaren, ale wtedy wychodzą dosyć twarde – świetne do chrupania, ale do zupy już mniej. Dlatego w tym wypadku wybrałam ciecierzycę ugotowaną, którą wystarczy lekko podpiec w 180 stopniach przez około 20 minut. Po tym czasie będzie chrupiąca z zewnątrz, ale nadal miękka w środku. Wracamy do zupy, kiedy pietruszka już się ugotuje, dodaj do niej posiekaną natkę pietruszki i wyciśnięty czosnek i ręcznym blenderem zmiksuj na gładki krem. Dopasuj konsystencję – jeżeli trzeba to dolej wody, a jeśli jest za rzadka, to odstaw jeszcze na chwilę na ogień do odparowania. Podawaj z pieczoną ciecierzycą, a teraz na wiosnę także z kwiatami forsycji, które, jak się ostatnio dowiedziałam dzięki jednej z czytelniczek bloga (dzięki Joasiu), zawierają witaminę C i rutynę. A do tego jak pięknie wyglądają!

Kompozycja, która wyszła zaskoczyła mnie samą. Dzięki podpieczonej pietruszce jest słodkawa, imbir i pieprz nadają jej lekkiej nuty ostrości, a gdzieś w tle wyczuwa się bardzo delikatny anyżowy smak. Dla mnie wyszło na tyle intrygująco i dobrze, że w weekend robimy powtórkę 🙂

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!