Hyde Park

To jednak jestem blogerem? – Blog Conference Poznań

16 czerwca 2016

Ale że jak to? To ja jestem blogerem?

Długo nie mogłam się przemóc, żeby powiedzieć o sobie bloger. Do tego te systematycznie nachodzące mnie wątpliwości, czy warto to robić – bo przecież inni w tym samym czasie zdołali osiągnąć o wiele więcej, bo mają większe zasięgi, więcej komentarzy, są bardziej rozpoznawani, ble, ble, ble.. – papla mi w głowie i choć odganiam te natrętne myśli, one upodobały sobie co ciemniejsze zakamarki mojego umysłu i uwiły tam przytulne gniazdko.

W tych mało sprzyjających okolicznościach przyrody końcu nadszedł moment zgłoszeń. Trzeba było podjąć decyzję – ryzykuję, czy nie. Wysłać, nie wysłać? Jeśli się uda to super – „sława i chwała”. W przeciwnym razie to dodatkowa pożywka dla tych małych gnojków, co bezczelnie łżą w mojej głowie. Z Blogowigilią było inaczej – liczy się kolejność zgłoszeń, wywalą cię tylko jeśli okaże się, że drzesz łacha i nie prowadzisz nawet pół bloga. Tu – trochę jak na komisji wojskowej. Obejrzą cię z każdej strony i dopiero powiedzą – nadajesz się, czy nie.

Twarde negocjacje

I w końcu nadchodzi wyczekiwany mail – jesteś uczestnikiem Blog Conference Poznań! Moment radości, ugruntowania i ulgi (kurczę, w końcu chyba jednak jestem tym blogerem 😛 ). Po czym przychodzi otrzeźwienie… ale chwila, to przecież Poznań. Na dodatek dwa dni. To nie będzie takie proste.

Jeszcze przed otrzymaniem odpowiedzi, w rozmowie z Markiem przemyciłam mimochodem: „Wiesz, wysłałam zgłoszenie, ale sama nie wiem, co z tego będzie, zobaczymy później”. Teraz już wiedziałam – choćby nie wiem co – nie odpuszczę! Zaczęły się negocjacje. W drugim narożniku twardy zawodnik – nie chce zostać na dwa dni sam z dziećmi w obcym mieście. O, pojawił się jeszcze jeden gość – to nie odstawiony od piersi Dzidek, który też w tym „sporze” ma swoje do powiedzenia. Kilka dni dyskusji i rozważania różnych opcji. Wszyscy zadowoleni, kompromis i to nawet nie zgniły, w stylu iście książkowym.

Bardziej, niż u Tolkiena

Bardziej i to nawet dwa razy. Dwa razy jechałam TAM I Z POWROTEM. Z Warszawy. Do Poznania. Z Poznania. Do Warszawy. Z Warszawy. Do Poznania. Z Poznania. Do Warszawy. Niektórzy za głowę się łapali, a ja wiedziałam, że warto. Nawet znalazłam towarzyszki tej „niedoli”. Agumama, Ważna pisze, dziękuję. Kilka godzin w pociągu naprawdę potrafi zbliżyć <3

Blog Conference Poznań – dużo i na temat

Na miejscu faktycznie się działo. Prelekcje mądrych ludzi, którzy „wiedzą, jak to się robi”, panele dyskusyjne, warsztaty. Niemożliwością było wszędzie się pojawić i wszystko zobaczyć. Na innych blogach relacje dotyczą w dużej mierze kolejnych wystąpień prelegentów. Mi udało zobaczyć kilka, ale dwa były prawdziwie mistrzowskie – Andrzej Tucholski opowiadał o motywie przewodnim, czyli tym, co spaja bloga i czyni go piękną całością, natomiast Michał Szafrański z Jak oszczędzać pieniądze poruszył temat intrygujący i stresujący najbardziej chyba tę młodą część blogosfery, czyli zarabianie na blogu. Pokazał nie tylko, że się da (bo to jest już raczej oczywiste dla wszystkich), ale że można to robić to z korzyścią dla bloga i czytelników.

Udało mi się także dołączyć do warsztatów Pampers, gdzie przedstawiciele firmy prezentowali nową technologię pieluszek, a pediatra podkreślała istotną rolę głębokiego i spokojnego snu u małych dzieci. Bardzo wartościowe z mojego punktu widzenia były też warsztaty z Ceneo na temat afiliacji. Warsztatów było o wiele więcej, m.in. z Factory, Śnieżką i Semilac, ale osobiście nie brałam w nich udziału.

Do boju!

Uczestniczyłam za to w największej bitwie Konferencji – Bitwie Smaków. 60 chętnych, 2 drużyny, 20 miejsc. Miałam to szczęście, że Viola, będąca autorką bloga Okiem Dietetyka wybrała mnie do swojej drużyny 😀 A potem było ciachanie, duszenie, doprawianie – wszystko pod jedną myśl – „Świeże zioła w kuchni”. I było pysznie i aromatycznie, a spaghetti z cukinii i marchewki, które robiłam na pewno znajdzie się któregoś razu na blogu. Wyśmienite! I choć okazało się, że wygrała drużyna przeciwna – nic to, genialnie się bawiłam. Dziękuję Violu za tę możliwość.

Blog Conference Poznań 1

Nie samym chlebem człowiek żyje

Wykłady i warsztaty to bardzo wartościowy, chociaż nie jedyny element Blog Conference Poznań. Równie ważne są aspekty towarzyskie, które jak widzieliście pewnie na zdjęciach postanowiłam uskuteczniać w towarzystwie Prosecco 😀 Poznałam tyle fantastycznych osób, że wyczekuję kolejnej tego typu imprezy po to, żeby znowu ich spotkać. Nie, nie ze wszystkimi się zaprzyjaźnię, nawet nie ze wszystkimi znajdę wspólny język, ale wiem już, że wśród tej bandy zakręconych ludzi jest paru, których serce stuka w tym samym rytmie, co moje.

Wychodzi na to, że chyba jednak jestem blogerem. I tak sobie myślę, że z blogowaniem powinno być tak jak z chrztem na koloniach – musisz zaśpiewać piosenkę, usmarować się pastą, dać buzi Neptunowi i już wiadomo, żeś swój. Chrzest chyba za mną. Dziękuję Blog Conference Poznań! I do zobaczenia za rok.

Zdjęcie tytułowe wykorzystane dzięki uprzejmości Bartka z bloga Cały Ja <3

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!

  • Na BCP byłam po raz pierwszy, wcześniej byłam na See Bloggers i kilku innych, więc mam porównanie i śmiało mogę powiedzieć, że BCP był bardzo merytoryczny, przydatny i wartościowy. Prelegenci doskonale przygotowani, chętnie dzielący się wiedzą i doświadczeniem, bezpośredni i sympatyczni. Nie ma to jak stanąć twarzą w twarz z tymi, którzy w blogosferze działają już od lat i zadać im nurtujące Cię pytania. Już wiem, że będę chciała wybrać się na kolejną edycję.

    • Ja zdecydowanie też. Może też w kolejnym roku łatwiej mi będzie jeździć, bo Dzidek już trochę wyrośnie i odhaczę też pozostałe 😀

  • BCP to też był mój chrzest. I to jaki fajny, zostałam oblana taką ilością wiedzy i motywacji, że do dziś to wszystko gdzieś we mnie siedzi. A wasze towatrzystwo – bezcenne! Mam nadzieje ze za rok widzimy się w tym samym składzie w Poznaniu 🙂

    • Jestem przekonana, że w tym składzie będziemy widywać się nie raz 🙂

  • Aniu, mam nadzieję, że i ja może za rok? Drugi koniec Polski i wyzwanie prawdziwe. Ja tez mam w głowie wiele pytań … Bo czy jestem blogerką? Jaką to ma wartość? I to co napisałaś … Motyw przewodni i zarabianie na blogu? Dla mnie wciąż jeszcze ciężki temat. Cieplutko pozdrawiam!!! 🙂

    • Kochana, te dwie ostatnie sprawy – motyw przewodni i zarabianie na blogu – to tematy, z którymi sama będę borykać się jeszcze przez długi czas. Taki wariacki pomysł mi przyszedł do głowy, że gdybyśmy spędziły razem dwa dni, to opracowałybyśmy plany działań dla obydwu blogów 😂 Takie, o, marzenie.
      A kiedy nachodzą mnie wątpliwości to zawsze zadaje sobie jedno pytanie – czy potrafiłabym z tego zrezygnować. I zawsze odpowiedź brzmi NIE. Bo jakoś to blogowanie tak się już zakorzeniło w moim życiu, że już nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej 🙂

      • No tak Aniu 🙂 taki „mutual blog coaching” byśmy sobie zrobiły 🙂 ja mam wielką chęć zrobić sobie sekcję dla „anglisty” ale tak bardzo nie pasuje do Babowni 🙂 i też borykam się z myślami. Drugi blog? Bez sensu. Wyrzucić którąś zakładkę? Bez sensu. I do tego Babownia jest innym tematem niż angielski 🙂 trudna decyzja 🙂

        • Mi by nie przeszkadzało dołączenie angielskiego, bo na Babownię wchodzę dla Ciebie. I równie dobrze mogłabyś pisać o obsłudze pralki automatycznej, aja bym nadal wchodziła. Ale rozumiem wątpliwości. Pewnie już zadawałaś sobie pytanie – co możesz zyskać, a co stracić. Może się da i wystarczy znaleźć ten motyw, parasol, który wszystkie interesujące Cię tematy zakryje.

  • Pingback: Bloger jest jak dobrze prosperująca agencja - Domologia StosowanaDomologia Stosowana()

  • Pingback: Spaghetti z cukinii w sosie z bobu i awokado - Domologia StosowanaDomologia Stosowana()