Kulinaria

Jajecznica z warzywami, czyli sentymentalna podróż

13 marca 2016

Dziś tylko pozornie będzie kulinarnie, bo w końcu o jajecznicy powiedziano i napisano już chyba wszystko. Dla wielu to będzie tylko jajecznica z warzywami. Dla mnie jest magiczna. Na myśl o niej ponownie budzę się w niedzielny poranek w w moim pokoju w rodzinnym domu i choć próbując uszczegółowić w myślach to wspomnienie zorientowałam się, że chyba pamięć płata mi figla i nie sięga ono aż najwcześniejszych dziecięcych lat, wolę pozostawić w głowie wersję, że tak było od zawsze.

Przez całe nasze dziecięce i nastoletnie życie, jak w wielu domach, żywieniem nas zajmowała się mama. Ciągle zagoniona i często zmęczona szykowała nam po pracy posiłki i dopiero z perspektywy czasu zdałam sobie sprawę, jak wymagające było to dla niej zajęcie. Ale przychodził jeden dzień w tygodniu, kiedy stery w kuchni przejmował tato, a mama dobrowolnie przechodziła na stanowisko podkuchennego. Tato wyjmował największy i najostrzejszy nóż, którego mama nigdy nie lubiła używać i i techniką godną perfekcjonisty, w pełnym skupieniu, kroił paprykę w idealnie równą kostkę. W kontraście do zawsze energicznych ruchów mamy, to namaszczenie, które tato okazywał w zwykłym krojeniu, nadawało tej czynności charakteru rytuału. Jednak rzadko obserwowałam sam proces. Zwykle w tym czasie wtulałam się jeszcze w poduszkę, ponieważ zgodnie z mądrością „Dziecko, jeszcze się nawstajesz”, przekazywaną międzypokoleniowo w żeńskiej linii mojej rodziny, nikt nie zrywał mnie z łóżka, kiedy nie było takiej potrzeby. Wtedy na nogi stawiał mnie ten powalający zapach. Mieszanka aromatu duszonej cebuli i przypieczonego chleba. Zasiadaliśmy w kuchni na narożnej ławie, wokół niewielkiego drewnianego stołu i jedliśmy – jajecznica, grzanki z pszennego chleba posmarowane masłem, kiszone i konserwowe ogórki i gorąca herbata Earl Grey. Dziś chleb zastąpiliśmy naszym domowy chlebem orkiszowym, ale ogórki i herbata pozostały. I co jakiś czas buduję sobie taki wehikuł, który zabiera mnie myślami lata wstecz, bo na myśl o tej jajecznicy robi mi się miło i ciepło, ale też pojawia się ciche westchnienie i nuta żalu za czymś minionym.

Domologia Stosowana - jajecznica z warzywami

Jajecznica z warzywami (porcja dla 4 głodnych żołądków)

  • 8 jajek
  • 1 duża cebula
  • 1 duża papryka
  • 500 g pieczarek
  • mały pęczek szczypiorku
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • ¼ łyżeczki ostrej papryki

Cebulę, paprykę i pieczarki drobno pokrój (pamiętaj, z namaszczeniem :P). Najpierw na patelni na odrobinie oleju podduś cebulę i paprykę, potem dodaj pieczarki – poczekaj, aż cała woda odparuje. W tym czasie posiekaj szczypiorek oraz w misce rozkłóć jajka, dodaj do nich sól i obydwa rodzaje sypkiej papryki i dobrze wymieszaj. Kiedy woda z pieczarek już odparuje zmniejsz ogień (ja płytę ustawiam na 3), wrzuć szczypiorek i wlej jajka. Ciągle mieszaj do uzyskania pożądanej konsystencji (u nas raczej rzadka). Oczywiście nie zapomnij o chlebie, ogórkach i herbacie.

PS. Na koniec mały sekret – przez tyle lat nie udało mi się w 100% odtworzyć smaku jajecznicy taty, ale chyba po prostu trudno jest konkurować z dziecięcym wspomnieniem 🙂

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!