Edukacja domowa

Edukacja domowa – o czym warto wiedzieć

15 listopada 2015

Nieco ponad miesiąc temu stało się – pożegnaliśmy się z tradycyjną szkołą i zaczęliśmy przygodę z edukacją domową. Rozważaliśmy tę opcję jeszcze zanim Junior poszedł do szkoły, ale różne względy zadecydowały o tym, że ostateczną decyzję podjęliśmy miesiąc po rozpoczęciu przez niego drugiej klasy. O tym, co jest fantastyczne w tym rozwiązaniu, jak i o tych trudniejszych elementach, pisałam ostatnio. Dzisiaj będzie bardziej o technikaliach.

Czym formalnie jest edukacja domowa?

  1. Edukacja domowa (zwane też homeschoolingiem) to określenie potoczne, Prawnie ten termin nie funkcjonuje. Dzieci uczone w domu korzystają z zapisu w Ustawie o systemie oświaty z dnia 24 kwietnia 2014 roku o spełnianiu obowiązku szkolnego poza szkołą.
  2. Zgodnie z powyższą ustawą, może się to dobyć poprzez wyrażenie zgody dyrektora placówki, do której dziecko jest zapisane. Może być to placówka zarówno państwowa, jak i prywatna
  3. Oprócz zgody dyrektora do rozpoczęcia nauki konieczna jest też opinia z poradni psychologiczno-pedagogicznej pod kątem gotowości zarówno dziecka, jak i rodziców.
  4. Aby móc kontynuować naukę, dziecko jest zobowiązane do zaliczenia podstawy programowej. Niezaliczenie egzaminu skutkuje powrotem do szkoły.
  5. Edukacja domowa może być kontynuowana przez wszystkie szkolne szczeble – od edukacji wczesnoszkolnej zaczynając, na liceum kończąc.
  6. Tryb nauczania można zmienić w każdym momencie. Kiedy w ogóle pojawiła się taka furtka, rodzic zobowiązany był dopełnić formalności do końca maja i tylko to umożliwiało podjęcie nauki w domu od zbliżającego się roku szkolnego. Ustawodawca złagodził jednak powyższy zapis i obecnie cały proces można przejść w dowolnej chwili roku szkolnego.

O czym warto wiedzieć?

  1. Wybór szkoły. To wbrew pozorom chyba kluczowy element w tej układance. Wydawałoby się, że skoro dziecko nie uczestniczy w zajęciach dydaktyczny nie ma znaczenia, gdzie będzie zapisane. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze niektóre szkoły (jak na przykład nasza szkoła rejonowa) nie mają zielonego pojęcia o istnieniu takiej opcji. Oczywiście, można wszystko wytłumaczyć, ale pytanie czy jest sens. Jeśli dyrektor nie będzie przychylny może robić problemy z wydaniem zgodny (w końcu ustawa mówi, że może tę zgodę wydać, ale nie musi), a trzeba pamiętać też, że dziecko ma jeszcze zaliczyć egzamin. Jeśli dla szkoły taki uczeń to problem, to podczas egzaminu rodzic i dziecko mogą się o tym boleśnie przekonać. My woleliśmy nie ryzykować. Przepisaliśmy się do szkoły, która prowadzi już grupę edukacji domowej i nie tylko jest jej przychylna, ale ma już wokół tego zbudowaną strukturę i gotowy program. Placówka jest bardzo otwarta na pomoc rodzicowi w jego nowej misji, grupa ED ma swoją koordynatorkę (Angelika <3), a w lokalnym domu kultury odbywają się dla dzieciaków dodatkowe zajęci tj. wf, angielski czy szachy. Co ważne, choć jest to szkoła prywatna, to od dzieci w ED nie są pobierane żadne opłaty, a zajęcia finansowane są jedynie z państwowej dotacji.
  2. Egzamin. Dzięki wyborowi właściwej placówki zaraz po przepisaniu się otrzymaliśmy listę zagadnień do egzaminów – tak, forma mnoga jest tu poprawna. Ponieważ w naszej szkole cały materiał podzielony jest na dwa semestralne zaliczenia. Dla uczniów jest bardziej przyjazne, choć obarczone dwukrotnym stresem. Właśnie, a propos stresu – taka ciekawostka. Zgodnie z polityka szkoły, aby zachować spójność z dotychczasowym sposobem nauczania, egzamin przeprowadzany jest przez rodzica, a nie przez obcą osobę.
  3. Poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Nie wiedzieć czemu prywatne poradnie nie chcą wydawać opinii pod kątem ED. Żaden zapis w ustawie ich działania w tej mierze nie ogranicza, a jednak jest z tym problem. Z drugiej strony do poradni państwowych bywają długie kolejki i tygodnie czekania, dlatego jeśli zależy wam na czasie, warto popytać się w wybranej szkole. Te z doświadczeniem w ED podpowiedzą gdzie się udać.
  4. Grupa rówieśnicza. U nas ten problem częściowo rozwiązuje właśnie grupa ED. Bywamy „w klubie” (czyli na spotkaniach naszej grupy ED) raz w tygodniu i jest to bardzo wyczekiwany przez Juniora dzień. Sprawnie nawiązał relacje z chłopakami i znaleźli wspólne zainteresowania. Takie stałe spotkania to też dobre rozwiązanie dla rodziców, którzy mają nie tylko możliwość poznania nowych osób, ale też wymiany doświadczeń w nauczaniu swoich dzieci.
  5. Początek miesiąca. Proces przejścia do nowej placówki warto zakończyć do 10. dnia danego miesiąca, ponieważ wtedy szkoły zgłaszają listę uczniów do kuratorium. Ma to znaczenie zarówno dla porządku w dokumentach, jak i najprościej mówiąc finansowe. Jak wcześniej pisałam, każda placówka, czy to państwowa, czy prywatna, otrzymuje dotację na dziecko, więc szkole zależy, aby w danym miesiącu dotacja znalazła się już u nich. To dostarcza im funduszy na organizowanie zajęć dla dzieci.
  6. Podręczniki. Dobra informacja jest taka, że nie obowiązuje nas żaden konkretny elementarz. Ponoć niektórzy rodzice pracują całkowicie bez nich. Ja taka odważna nie jestem. Lubię mieć punkt wyjścia, a potem dopasowywać dodatkowe materiały pod nasze potrzeby. Za radą naszej koordynatorki wybrałam zestaw książek „Tropiciele”, który w pełni pokrywa zakres edukacji polonistycznej, matematyczno-przyrodniczej, muzycznej, zawiera także materiały na zajęcia komputerowe i zestaw inspiracji na lekcje plastyki. Jedynie zajęcia komputerowe praktycznie nam się nie przydają, bo Junior jest już lata świetlne dalej i właśnie dziś odbyliśmy pierwszą lekcję programowania (kiedyś dodatkowo o tym napiszę, bo jest wybitnie ekscytujące), ale pozostałe materiały przerabiamy systematycznie i sumiennie i jestem z nich naprawdę zadowolona. Dowolnie oczywiście materiały uzupełniamy innymi książkami, informacjami z internetu (hmmm, ostatnio dzięki temu dowiedziałam się co należy zrobić, gdy spotka się niedźwiedzia) i wycieczkami.
  7. Szkoły demokratyczne. Na koniec ciekawostka – jeśli podoba Wam się idea szkoły demokratycznej to wiedzcie, że ponieważ wolne szkoły nie realizują programu dydaktycznego i przez to nie mają formalnie statusu szkoły, dzieciaki uczące się w nich korzystają z tego samego zapisu w ustawie i tak samo zapisane są do innej szkoły i zdają egzaminy

.

Jeśli macie dodatkowo do tematu jakieś pytania to piszcie śmiało.

Pozdrawiam!

Domologia stosowana edukacja domowa przepisy wege dobre życie

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!

  • Pingback: Programowanie dla dzieci - Domologia StosowanaDomologia Stosowana()

  • Pingback: Edukacja domowa – dzieci drugiej kategorii - Domologia StosowanaDomologia Stosowana()

  • to wszystko jest wyjątkowo interesujące! jestem zafascynowana i podziwiam. ja chyba nie miałabym tyle samodyscypliny i odwagi. mimo, że z wykształcenia jestem polonistka a moja mama matematyki em. mam też w rodzinie anglistke ale bym się chyba nie podjela

    • domologia

      Cześć Kasiu, dzięki za Twój głos. Na późniejszych etapach edukacji sprawa się trochę komplikuje. Ja zawsze mówię, że na etapie edukacji wczesnoszkolnej nie ma niczego, czego przeciętnie inteligentny człowiek by nie wiedział. Najważniejsze jest podejście i chęci do wypracowania sobie z dzieckiem najskuteczniejszej i najbardziej przyjaznej formy. U nas najlepiej działa danie Filipowi dużej samodzielności, powoli uczy się, że to jemu powinno zależeć na zdobywaniu wiedzy, a nie rodzicowi 🙂