Edukacja domowa

Edukacja domowa – dzieci drugiej kategorii

24 grudnia 2015

Miałam na wczoraj plan, by, niesiona duchem Świąt i wszechogarniającej radości, pisać dla Was podsumowanie roku i życzenia świąteczne. Niestety, nasz drogi rząd pomieszał te plany i ferworze przedświątecznych przygotowań zafundował mało radosne wieści o zmianach, jakie od 2016 roku dotkną dzieci i rodziców w edukacji domowej. Edukacja domowa – dzieci drugiej kategorii
We wcześniejszym wpisie o ED poruszałam temat subwencji i tego na co w naszym przypadku jest ona przeznaczana. Placówka, do której jesteśmy zapisani to prywatna szkoła Montessori, nie musimy jednak ponosić kosztów czesnego, ponieważ wszelkie formalne obowiązki szkoły względem nas (dokumentacja, egzaminy, nadzór pedagogiczny) finansowane są z subwencji państwowej. Dodatkowo, z tej samej subwencji finansowane są zajęcia, które pomagają rodzicom w zapewnieniu dziecku kompletnej edukacji na danym poziomie (zajęcia techniczne, wf, angielski), wynajmowana jest także przestrzeń do spotkań, co daje dziecku możliwość funkcjonowania w grupie rówieśniczej. Edukacja domowa – dzieci drugiej kategorii
Okazało się, że z nadchodzącym 2016  rokiem (podążając za rozporządzeniem ws. sposobu podziału części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego) nasze dzieci będą warte dla Ministerstwa 40% mniej. Nagle 2/5 pieniędzy umyka, ponieważ ponoć edukacja tych dzieci kosztuje mniej! Zadziwia mnie to i pierwszy raz słyszę, żeby zajęcia indywidualne były tańsze, niż grupowe. Edukacja domowa jest droższa, tylko większość tych kosztów przejmuje na siebie rodzic. Mam odczucie, że jestem karana za to, że nie chcę wspierać niewydolnego i nieprzyjaznego systemu edukacji państwowej. Większość z nas (rodziców w ED) traktuje to jako inwestycję w dobro i szczęście dziecka. Inwestycję obarczoną sporymi kosztami, bo koniecznością zrezygnowania z jednej pensji. Dla nas to była strata połowy dotychczasowego budżetu domowego. Zrobiło się trudniej, ale akceptujemy niedogodności bo wiemy, po co to robimy. To świadoma decyzja – rezygnacja z wygodnego życia na rzecz życia dobrego. Nie wyciągamy w związku z tym do nikogo ręki po pomoc, radzimy sobie sami. Nie oczekujemy więcej, ale dlaczego jesteśmy dyskryminowani? Nie godzę się na traktowanie nas i naszych dzieci jak obywateli drugiej kategorii i odbieranie nam podstawowych praw. Edukacja domowa – dzieci drugiej kategorii
Jako rodzic świadomy chcę mieć wpływ na to, jak przeznaczane są pieniądze na edukację mojego dziecka. Chcę mieć możliwość wręczania czerwonej kartki i odbierania pieniędzy z miejsca, które w mojej opinii na to nie zasługuje na rzecz dobrych placówek. Dlaczego teraz wartość tego głosu ma być pomniejszona? Czy ktoś zorientuje się w końcu, dlaczego rodzice coraz częściej wybierają inny model szkoły i alternatywne formy edukacji? Zaprawdę, nie trzeba do tego profesury.

Dziś w już mniej emocjonalnej formie niż wczoraj apeluję – nie dyskryminujcie dzieci w edukacji domowej. Będzie to dla nas miało pewnie konkretne konsekwencje finansowe, ale przede wszystkim mi, jako rodzicowi i obywatelowi tego kraju jest najzwyczajniej potwornie przykro. Edukacja domowa – dzieci drugiej kategorii

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!

  • to bardzo ciekawe…. tzn, w ogóle nauka w domu. pierwszy raz jestem tutaj, ale na pewno uważnie się rozejrze….

  • Jak dotąd myślałam, że edukacja w domu jest dla rodzica całkowicie bezpłatna, tzn. że nie dostaje od państwa ani złotówki. Bo przecież nie trzeba takiego domowego nauczyciela uczyć, nie trzeba przeznaczać na nauczanie oddzielnej, wynajmowanej sali. Gimnastykę mogę robić w domu, na zajęcia angielskiego zapisać prywatnie (ileż rodziców dzieci szkolnych to robi!), materiały na technikę czy plastykę moje szkolne dziecko przynosi samo. Więc nadal twierdzę że tak – nauka samodzielnie dziecka w domu jest tańsza. Nawet o te 40%. Tak samo jak wyceniono moje usługi opieki nad dzieckiem na 500 zł (projekt 500+) co jest o wiele niższą kwota niż niania czy żłobek (chodzi o całkowitą kwotę płaconą przez rodzica wraz z dotacją).

    • domologia

      Mówi Pani o nowym projekcie rządowym 500 zł na dziecko? Nie rozumiem, dlaczego mamy tu liczyć opłatę na żłobek razem z dotacją. W żadnej formie tego projektu, o jakiej słyszałam, żeby pieniądze te miały być wypłacane wymiennie (kasa, albo żłobek). To właśnie kwota, która w całości pokrywa koszt posłania dziecka do państwowej placówki (z górką, bo w Warszawie to miesiąc z wyżywieniem w państwowym żłobku to ok 400zł).
      Z założenia każde nauczanie indywidualne (a rodzajem takiego jest edukacja domowa) jest droższe, bo wymaga dedykowanej osoby. Można oczywiście opłacić prywatnie pedagoga albo zrezygnować z wynagrodzenia jednego z rodziców, jak to jest w większości przypadków, jakie znam – to największy koszt. Porównanie owych 500 zł do kosztu wynajęcia niania jest mniej więcej takie, jakbym ja narzekała, że rząd nie chce zapłacić mi za indywidualnego nauczyciela 😀 Oczywiście tego nie oczekuję, ale nie widzę powodu, dla którego miałaby być zarządzona na nasze dzieci wyprzedaż. Przypominam, że dzieci w ED nie funkcjonują całkiem poza szkołą – dobra szkoła sprzyjająca ED oprócz organizowania egzaminów i kompletowania dokumentacji, gwarantuje nam wsparcie pedagogiczne, dodatkowe materiały, pomoc w przygotowaniu dzieci do egzaminów, zapewnia salę do spotkań (czyli dla dzieciaków grupę rówieśniczą) oraz zajęcia dydaktyczne. Rodzic nie zostaje pozostawiony sam sobie (bo to trochę taki mit krążący wokół ED). Dzieciom uczęszczającym do szkół prywatnych także należy się subwencja, to rodzic decyduje gdzie i na co zostanie spożytkowana (poprzez wybór placówki). Podobnie jest w ED. Pieniądze pożytkowane są konkretnie, na dany cel, a nie zżerane przez źle funkcjonujący system i źle zarządzane placówki. Subwencja przeznaczana jest zarówno na rzecz samej szkoły, która względem uczniów w ED ma swoje obowiązki, jak i na rzecz dzieci. Rodzic ma wtedy wybór kto i w jaki sposób będzie uczył dziecko, dlatego wybierani są wartościowi nauczyciele – tacy z powołaniem i misją, a nie z przypadku.
      Zmniejszenie subwencji będzie skutkować w pierwszym kroku ograniczeniem dostępu do zajęć. Jeśli kwota jeszcze zostanie zmniejszona, jak jest zapowiadane, to zostaniemy postawieni w sytuacji, kiedy państwowe placówki nie będą wyrażały zgodę na przejście dziecka na ED, bo będzie to dla nich zwyczajnie kłopot, a w placówkach prywatnych trzeba będzie płacić czesne. Edukacja domowa będzie tylko dla wybranych.
      Pozdrawiam 🙂

  • Pingback: Co się kręci przy ED, czyli zmiany w ustawie o oświacie dotyczące edukacji domowej - Domologia StosowanaDomologia Stosowana()