Z dzieckiem w Polskę

Z dzieckiem w Polskę – Farma Iluzji

2 czerwca 2016

Jest na mapie Polski pewne magiczne miejsce, w którym, choć nie znajdziecie tam ni krów, ni zboża, jak na farmę przystało – hoduje się, uprawia i zbiera. Bo Farma Iluzji jest po to, żeby hodować wyobraźnię, uprawiać bujne marzenia i zwierać obfite plony dorodnej fantazji. Kiedy tam dotrzecie gwarantuję Wam kilka godzin fantastycznej zabawy, dla małych i dużych. Na ogromnym obszarze atrakcje zapączkowały w dużym nagromadzeniu. Zapraszam Was na wspólną wycieczkę, choć i tak nie odda to w pełni niezwykłości tego miejsca. Musie po prostu odwiedzić je sami!

Jak dojechać

Farma Iluzji znajduje się mniej więcej w połowie drogi między Warszawą a Lublinem. Choć trasa ta nie należy do najnowocześniejszych w Polsce, to podróż nie jest szczególną udręką i jest wygodna do przejechania nawet z małym dzieckiem. Jadąc z Warszawy można też opcjonalnie wybrać trasę na Puławy, która choć węższa, to mniej się korkuje. Tak czy siak czas dojazdu podobny – około 1,5 godziny.

1

Farma Iluzji – dla straszaków

Choć młodsze dzieci będą się na miejscu świetnie bawiły, to jestem głęboko przekonana, że jest ono po prostu stworzone dla dzieci w wieku szkolnym. Tym starszym można przy okazji przemycić trochę smrodku dydaktycznego w przyswajalnej formie, a jak się domyślacie ja nigdy nie przegapiam takich okazji 😛 My najlepiej bawiliśmy się w tych miejscach:

  1. Tunel zapomnienia. Kojarzycie ten moment, kiedy wróciwszy z imprezy kładziecie się do łóżka, a cały świat nadal „tańczy dla Was”? Jeśli nie pamiętacie, to, o ironio, Tunel zapomnienia Wam to przypomni. Na szczęście tu wszystko mija w momencie wyjścia z tunelu, ale wrażenia są niezapomniane.
  2. Lasek doświadczeń. Wyjątkowo fajne miejsce, wiecie, ten smrodek dydaktyczny i tak dalej. Można porozmawiać np. o złudzeniach optycznych i zasadzie zachowania energii, czyli to wszystko, co tygryski lubią najbardziej. A Dzidek mógł stać i kręcić korbkami, czyli wszyscy zadowoleni 😉
  3. Ścieżka zdrowia. Tor przeszkód, jak tor przeszkód. Przeszkadzający… i drewniany. Ale pomysł na zrobienie tęczowego lasu kwalifikuje się do jakiejś nagrody. Jak dla mnie mogłyby tam stać jedynie ławki i byłoby tak samo magicznie.
  4. Zorbing. Tę atrakcję zaliczmy przy każdej nadarzającej się okazji, więc i tu nie było inaczej. Woda + plastikowe kule = dobra zabawa. Co robią inne dzieci będąc w środku? Biegają, skaczą, przewracają się. Co robi Filip? Kładzie się i obserwuje co jest pod wodą wykorzystując kulę jak wielką maskę nurkową 😀
  5. Grobowiec faraona. Bardzo przemyślana atrakcja, zrobiona z dużym rozmachem, gdzie przewodnik oprowadza nas po grobowcu Tutanchamona. Zachowany klimat, oświetlenie i ruchome elementy tworzą całość, choć przyznam, że na koniec, kiedy sam faraon zdecydował się na chwilę opuścić swoje miejsce spoczynku, Filip prawie nie wytrzymał „prawdziwości” tej sceny 🙂
  6. Strzelnica. To coś bardziej dla mamy o taty. Lubimy sobie postrzelać i łuki poszły w ruch. Wygrałam całusa 😉
  7. Laserowa misja. Mission Impossible w dziecięcym wydaniu – muzyka, lasery i czerwony guzik, który trzeba przycisnąć. Gra na czas i rumieńce, to lubimy! Człowiek czuje się jak tajny agent w służbie Jej Królewskiej Mości.
  8. Latająca chata. Chyba najbardziej rozpoznawalna atrakcja Farmy Iluzji – mocno pochylony dom, w którym niby wszystko jest prosto… a jednak nie jest. Bawi się naszymi zmysłami, jak dziecięcą zabawką, perfekcyjnie okłamuje i łudzi.

2

Farma Iluzji – dla młodszych

Maluchy też znajdą dla siebie. Przede wszystkim ogromny teren, na którym mogą do woli wyhasać swoje małe nóżki, a ponadto:

  1. Zatoka piratów. Wiadomo, dzieci + woda + piasek =brudne dzieci, ale że brudne dzieci = szczęśliwe dzieci, to całe równanie wychodzi na plus. Miło, przyjemnie, jeszcze drink do ręki by się przydał. Dziecko na 20 minut z głowy, a pewnie co niektórzy spędziliby tam cały dzień.
  2. Zwierzaki. Ponieważ jesteśmy na etapie „mama, ko ko”, to staliśmy tam, aż Dzidek ponapawał się widokiem kaczek. Sama wtedy napawałam się widokiem kaczych domków stylizowanych na westernowe miasteczko.
  3. Strefa malucha. To miejsce, w którym specjalnie dla małych Dzidków powyrastały małe grzybowe domki. Pewnie, mogą tam wchodzić i wychodzić, bawić się w środku, ale to bez znaczenia, bo przede wszystkim wyglądają tak przeuroczo, że na 200% będziecie robić tam swoim Dzidkom sesję zdjęciową 😉
  4. Szachy. Pod koniec zwiedzania rozdzieliliśmy się, żeby przy trochę już marudzącym Dzidku móc obejrzeć ostatnie atrakcje. Zrozpaczona szukałam czegoś, co choć na chwilę by go zainteresowało i znalazłam – gigantyczne szachy. Dzidek zabrał się za przestawianie pionków i figur wyższych od siebie, a kiedy on rozgrywał partyjkę godną Kasparowa, ja wreszcie miałam możliwość odsapnąć.

Na całym terenie bez problemu poruszaliśmy się wózkiem. Dodatkowo wielki plus za przewijak, który znajduje się w damskiej toalecie.

3

Jedzenie

Zwykle wozimy wałówkę ze sobą, bo wiem, co lubią dzieci, a czasami trudno przewidzieć, co zastaniemy na miejscu. Kiedyś niemiło pod tym kątem zaskoczyła nas Kraina Westernu, gdzie, jak okazało się, nie wolno wnosić własnego jedzenia. Farma Iluzji świeci przykładem. Oczywiście na terenie jest kilka punktów gastronomicznych, ale także ci, którzy mają specjalne potrzeby żywieniowe lub po prostu wolą nie wybierać hot dogów i hamburgerów mają tu ułatwione życie. Na całym terenie znajduje się parę miejsc, gdzie spokojnie można zjeść swoje jedzenie, co więcej, są także punkty, gdzie na ruszcie zawieszonym nad ogniskiem można samemu podgrzać swój posiłek. Dla mnie bomba, wielki ukłon z mojej strony za takie rozwiązanie.

4

Warto wiedzieć, że…

  • Na terenie Farmy Iluzji znajdują się atrakcje wliczone w cenę biletu, jak i dodatkowo płatne (szczegółowa rozpiska jednych i drugich znajduje się na stronie). Bardzo fajnym rozwiązaniem jest to, że żetony upoważniające do skorzystania na przykład z przejażdżki Segwayem można dokupić w różnych miejscach Farmy. Byliśmy ostatnio w parku rozrywki w Górach Świętokrzyskich i tam trzeba było albo do razu zdecydować się na konkretne atrakcje, albo wracać później do wybitnie długiej i wolno idącej kolejki przy kasach. Tu pełna wygoda i kultura.
  • Jest możliwość wykupienia full opcji, czyli złotej opaski, dzięki której można do woli korzystać ze wszystkich atrakcji. Warto rozważyć tę możliwość, szczególnie jeśli wybieracie się tam na cały dzień. Bilet normalny – 29 zł, bilet ulgowy (dziecko do 12 r.ż). – 26 zł, bilet rodzinny (2 + 2) – 99zł. Farma Iluzji honoruje też Kartę Dużej Rodziny. Szczegółowy cennik znajdziecie na stronie.
  • Są dwie atrakcje – Grobowiec faraona i Rezerwat smoków – do których należy się wcześniej zapisać w straganie znajdującym się przy pierwszej z nich. Nam niestety na smoki nie udało się załapać, a wielka szkoda, bo te ryczące paszcze wystające z krzaków wyglądały bardzo intrygująco. Następnym razem pójdziemy tam od razu.
  • Na ten moment nie ma możliwości przenocowania na terenie Farmy, ale liczę, że z czasem będzie tu można wpaść z dzieciakami na cały weekend!

Czy warto się wybrać? Bez wahania powiem, że tak. My z pewnością będziemy tam wracać!

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!