Edukacja domowa

Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów

21 września 2016

Kiedy przeczytałam po raz pierwszy to stwierdzenie zdębiałam. Ale jak to? Przecież relacje z rówieśnikami są tak istotne. Zewsząd to słyszymy (a rodzice dzieci w ED już w szczególności). Ale kiedy zaczęłam zagłębiać się w książkę dr. Gorgona Neufelda intuicyjnie zrozumiałam, o czym mówi. A mówi mądre i ważne rzeczy.

Punkt odniesienia

Dziecko potrzebuje punktu odniesienia, latarni, która wyznacza kierunek, drogowskazu, który pokazuje ścieżkę. Kogoś, kto pomoże mu zrozumieć siebie i otaczający go świat oraz odnaleźć w nim swoje miejsce – docelowo stać się w pełni sobą. Od wieków tę rolę pełnili rodzice lub inni istotni w życiu dziecka dorośli – dziadkowie, lub nauczyciele/mentorzy. Zwykle to osoby, dla nas szczególne i wyjątkowe, na których możemy polegać, które dają nam oparcie, jednym słowem, z którymi łączy nas WIĘŹ. Budowanie tej więzi następowało intuicyjnie – wchodząc w rolę rodzica stajemy się do tego predysponowani, ponieważ to zapewnia możliwie najlepsze warunki rozwoju naszemu dziecku. Jednak w ciągu ostatnich 50 lat coś się zmieniło i to podążanie za instynktem stało się dla nas coraz trudniejsze i często niewystarczające.

Konkurencyjna więź

Do tej pory to rodzice pełnili rolę tej dominującej więzi – prowadzili dziecko, aż w pełni ukształtowane zaczynało swoje dorosłe życie. Dziecko było emocjonalnie przywiązane do rodziców, podobnie jak w pierwszych miesiącach swojego życia fizycznie związane jest ze swoją mamą.

Fizyczne przywiązanie w macicy jest konieczne do chwili, gdy mały organizm stanie się zdolny do narodzin. Na tej samej zasadzie dzieci muszą być przywiązane emocjonalnie, zanim będą potrafiły twardo stąpać po ziemi, samodzielnie myśleć i decydować o swoim postępowaniu.”

Jak zauważa dr Neufeld trzy pokolenia wstecz nastąpiła zmiana dotychczas nie spotykana – w momencie dorastania bardzo silną rolę zaczynają odgrywać rówieśnicy.

Zorientowanie na rówieśników

Problemem nie jest samo przywiązanie. Relacje z rówieśnikami są nie tylko naturalne, ale i bardzo potrzebne. Problem pojawia się, jeśli te więzi zaczynają rywalizować ze sobą. Kiedy więzi konkurują ze sobą i niosą często sprzeczne wartości, jedna z nich musi zdominować drugą.

Mózg więzi niedojrzałych istot nie radzi sobie z dwoma ukierunkowującymi wpływami o równej sile z dwoma rozbieżnymi zbiorami wartości. Jeden z nich musi potraktować priorytetowo, bo w przeciwnym razie dojdzie do poczucia zagubienia emocjonalnego, paraliżu motywacji i zaburzeń funkcjonowania.”

Zatem, nie chodzi o to, by dziecko nie nawiązywało więzi rówieśniczych (wręcz przeciwnie), ale aby nie stały się one dla dziecka głównym punktem odniesienia. Dlaczego? Ponieważ relacje te mają wiele deficytów – brakuje w nich bezwarunkowej miłości i akceptacji oraz gotowości do niesienia opieki i poświęcenia dla drugiej osoby.

Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów

Dziecko, które całego siebie pokłada w tak niedojrzałej relacji jest narażone na dotkliwe zranienia, kiedy zostaje przez swoją grupę rówieśniczą źle potraktowane, odrzucone czy wyśmiane. Sytuacje, które w tradycyjnej hierarchii więzi postrzegane byłyby jako trudne, w przypadku zorientowania na rówieśników często są doświadczeniem, z którym dzieci nie potrafią sobie poradzić. Ma to także odzwierciedlenie w ilości samobójstw dokonywanych przez dzieci, których ilość w ciągu ostatnich 50 lat wzrosła w Stanach Zjednoczonych czterokrotnie.

Przez to, że dzieci nie mają dystansu do relacji z rówieśnikami, każda sprzeczka czy wzajemne niezrozumienie urasta do skali problemu. Celowo raniące zachowania – prześladowanie i ośmieszanie – są wyniszczające.

Więź

Według dr. Neufelda jedyną drogą, żeby przywrócić właściwy stan rzeczy jest powrót do naturalnych instynktów rodzicielskich, a jest to możliwe jedynie wtedy, gdy zbudujemy z dzieckiem prawdziwą głęboką więź.

Sekret tkwi w poszanowaniu relacji z dziećmi we wszystkich przejawach kontaktu z nimi.”

Do mnie bardzo przemawia holistyczne podejście gr. Neufelda do rodzicielstwa i rozwoju dziecka. Wierzę, że jesteśmy w stanie porzucić wychowywanie dzieci na bazie książkowych nakazów i zakazów i zwrócić się ponownie ku naszemu instynktowi, jako najlepszemu drogowskazowi z możliwych.

W tym wszystkim nie chodzi o trzymanie dziecka pod kloszem, ale o nawiązanie z nim relacji opartej na zaufaniu i szacunku. Relacji bazowej, której podstaw nie będzie w stanie naruszyć zewnętrzny świat. Po to, aby dojrzałe i ukształtowane dziecko było w pewnym momencie pójść śmiało swoją drogą.

Dr Gordon Neufeld w Polsce

Właśnie pojawiło się polskie wydanie książki dr. Gordona Neufelda „Więź. Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów”, której fragmenty tu cytowałam. Spotkanie z autorem będzie miało miejsce 5 października w księgarni Tarabuk, natomiast dzień później – 6 października – na SGH odbędą się dwa seminaria „Serce ma znaczenie: jak radzić sobie z emocjami dzieci” oraz „Co robić, aby nasze dzieci rozkwitały”, w których będę uczestniczyć.

Szczegóły znajdziesz na plakacie oraz na stronie Organizatora, gdzie także można zakupić bilety. Serdecznie zapraszam. I, mam nadzieję, do zobaczenia na miejscu.

plakat-neufelda-warszawa-2016-a3

 

Dr Gordon Neufeld z Vancouver jest psychologiem rozwojowym z ponad 40-letnim doświadczeniem w pracy z dziećmi, młodzieżą oraz osobami za nie odpowiedzialnymi. Jest on wybitnym autorytetem w dziedzinie rozwoju dzieci, międzynarodowym wykładowcą, współautorem bestsellerowej książki „Więź. Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów.” oraz czołowym interpretatorem paradygmatu rozwoju człowieka. Znany jest z odnajdywania rozwiązań w złożonych problemach rozwojowych dzieci oraz wskazywania ich opiekunom kierunku zmian.

Przez wiele lat był nauczycielem uniwersyteckim (University of British Columbia w Vancouver) i prowadził prywatną praktykę, obecnie zaś poświęca swój czas na szkolenia innych osób, w tym pedagogów oraz specjalistów, takich jak terapeuci czy psychologowie. Założony przez niego Instytut Neufelda jest charytatywną organizacją o międzynarodowym zasięgu, zajmującą się metodami stosowania nauki z obszaru rozwoju człowieka do wspierania opieki nad dziećmi. Dr Neufeld regularnie pojawia się w radio oraz telewizji kanadyjskiej i innych. Jest ojcem piątki dzieci oraz dziadkiem szóstki wnucząt.

fot. Chwile w kadrze

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!

  • Aniu, pięknie to wszystko zebrałaś w tym wpisie. Zagonieni rodzice niestety często są też zagubionymi rodzicami. Zagubionymi w swojej roli, bo zwyczajnie brakuje im na rodzicielstwo czasu. I myślę, że trudno ich za to winić, bo tempo współczesnego świata stawia rodzicowi poprzeczkę tak bardzo wysoko! Nie każdy jest w stanie nadążyć za zmianami i technologiami, a to właśnie one często dają rodzicowi autorytet, albo go odbierają. Niestety. Dziecko widzi, że rówieśnicy są szybsi i sprawniejsi niż rodzice. Szybciej się uczą i mają więcej luzu. No i gotowa pułapka autorytetu rówieśników. Wychowanie w szacunku to chyba jedyna droga do kompromisu. Dziecko musi widzieć, że rodzic to nie puste wymagania, ale jakaś KONKRETNA wartość. Co wiecej, wierzę, że dziecko i rodzice mogą się wspaniale dopełniać, a nie konkurować. Mogą sie od siebie uczyć różnych kompetencji. Trzeba być autorytetem, ale też pozwolić dziecku być autorytetem dla nas, w różnych sprawach. Ale do tego potrzebne są zaufanie, szacunek i przyjaźń, które budujemy od samego początku naszego rodzicielstwa. Ściskam Cię 🙂 Basia

    • Dokładnie o tym, co mówisz pisze dr Neufeld – współczesny świat nie sprzyja budowaniu więzi rodzic-dziecko. Naprawdę trudna praca przed nami do wykonania i ja sama mam świadomość, że nie zawsze uda się być idealnym. Ale trzeba się starać z całych sił i tak jak mówisz – od początku być dla dziecka opoką. Bardzo we mnie utknęły słowa z wczorajszego seminarium. Jeśli dziecko powierza nam swoje serce stajemy się jego ochroną, ale jednocześnie dziecko staje się wyjątkowo wrażliwe na zranienie – „If you are a shield, you can not be a sword”. Ale kiedy już uda nam się zyskać to zaufanie i faktycznie stać się tarczą, wtedy wszelkie zranienia pochodzące z zewnętrznego świata staną się mniej dotkliwe, bo dziecko będzie przeglądać się w naszych oczach – tych, w których zawsze jest piękne 🙂

      • Gdzieś kiedyś przeczytałam „przeglądam się w twojej miłości, jak w lustrze”. Oby nasze dzieci tak czuły. A cytat piękny <3

    • I dziękuję, Basiu, że znowu do mnie wpadłaś 🙂 Zawsze miło Cię gościć!

      • Miałam zastoje przed i poweselne 😀

  • kw

    Książka ma już wersję elektroniczną.