DIY

Bullet journal – piękne planowanie

15 września 2016

Po mamie przejęłam zwyczaj planowania i robienia list. W pracy zwykle korzystałam z kalendarza elektronicznego, szczególnie dlatego, że umożliwiał planowanie spotkań razem z innymi osobami i umieszczanie informacji od razu w ich kalendarzach, ale nigdy do końca nie wyzbyłam się papierowej wersji plannera i notatnika w jednym. Raczej z sentymentu, bo po prostu lubię pisać ręcznie.

Kiedy przeszłam głównie na życie domowe przerzuciłam się na Mamy Kalendarz, o którym pisałam prawie rok temu. Spełnia on rolę naszego domowego centrum zarządzania wszechświatem. Wraz z rozwojem bloga i pojawiania się coraz większej ilości wydarzeń i zobowiązań okołoblogowych odczułam potrzebę zapewnienia sobie narzędzia, które pomoże mi to wszystko usystematyzować i ogarnąć. Oczywiście wszechświat szybko przyszedł mi z odpowiedzią, bo wystarczyło, że o tym pomyślałam, a już na WorQshop pojawił się wpis przedstawiający najbardziej spersonalizowany planner ze wszystkich – Bullet Journal.

bullet-journal4

First things first

Zacznij od podstaw. Pomysł na bullet journal został opracowany przez Rydera Carrolla i ma kilka podstawowych zasad, o których możesz posłuchać w tym filmie.


Podstawowy bujo zakłada się w gładkim lub kropkowanym notatniku. Składa się on ze spisu treści (index), ogólnych planów na najbliższe półrocze lub rok (future log) oraz planów i zadań na konkretny dzień. W zależności od tego, czy jest to zadanie, czy spotkanie, oznacza się je kropką lub kółkiem pustym w środku. Jeśli jakieś zadanie zostało przeniesione na później stawia się przy nim strzałkę. Jeśli z niego rezygnujesz, po prostu je skreśl. Każda strona powinna być ponumerowana, a spis treści uzupełniany wraz z pojawianiem się kolejnych kartek. Co jakiś będą Ci się pojawiać kolekcje, czyli po prostu listy. Je także zamieszczasz w spisie treści. Dzięki temu łatwiej je będzie odnaleźć. To tyle podstaw.

Kreatywne planowanie

Podstawowy bullet journal miał prostą budowę i dosyć surowy wygląd. Z czasem idea bujo zaczęła być modyfikowana przez korzystające z niej osoby. Pojawiły się nowe podziały i kategorie. Po drugie plannery stały się bogate. Teraz królują ozdobne szarfy, odręczne rysunki i kaligrafowane pismo. Jasne, nie każdy musi się dobrze odnaleźć w tym nurcie i posiadanie podstawowej wersji nie okraszonej ozdobnikami jest ok – w końcu to coś, co ma pełnić głównie funkcję praktyczną. Dla mnie jednak ta kreatywna strona bujo jest tylko dodatkowym atutem. Planner dzięki temu może być piękny i unikalny, a takie rzeczy uwielbiam. Wiele inspiracji można znaleźć na youtube i instagramie.

Zaplanuj planowanie

Zanim zabierzesz się do założenia swojego bullet journal poświęć chwilę na zastanowienie się, jakie elementy mogą być Ci potrzebne. To planner, który żyje potem własnym życiem i możesz go dostosowywać w trakcie użytkowania, dobrze jednak mieć najlepszą z możliwych wersję wyjściową. Zobacz, z czego korzystają inni, zastanów się też, co najbardziej przydawało Ci się w dotychczasowych kalendarzach i plannerach. Rozrysuj to sobie i dopiero potem nanieś na notatnik. Ja przygotowywałam się do tego kilka dni. Myśl dojrzała we mnie, aż byłam przekonana, co chcę mieć w swoim bujo. Ostatecznie pierwsze strony wyglądają następująco:

  1. spis treści
  2. kalendarz na najbliższy rok
  3. ważne daty (urodziny rocznice)
  4. tabelka do śledzenia blogowych social mediów
  5. plan na najbliższy rok
  6. kilka kolekcji (książki, pomysły na wyjazdy itp.
  7. widok konkretnego miesiąca z miejscem na wpisanie spotkań, zadań oraz rozplanowaniem wpisów na blogu
  8. widok tygodniowy z rozbiciem na poszczególne dni

bullet-journal1

Na ten moment ten układ sprawdza mi się doskonale. Faktycznie, przygotowanie tabelek oraz ich ozdabianie jest trochę czasochłonne, ale traktuję to jako wieczorną formę relaksu.

Co warto kupić

Jako bullet journal możesz wykorzystać dowolny notatnik – gładki, w kropki, a nawet w kratkę, czy klasyczny Moleskin w linie. Wiele osób poleca notes Leuchtturm. Ja wybrałam szkicownik Canson . Dobrej jakości kartki nie prześwitują, a dzięki temu, że jest całkiem gładki mam dużą swobodę działania.

Do tego przydadzą Ci się cienkopisy. Warto zainwestować w dobry, bo pomimo tego, że Kasie u siebie napisała dokładnie to samo, ja w pierwszej kolejności kupiłam najtańszy z możliwych. Kiedy rozmazał mi się na kartce, czym prędzej pognałam po ten droższy. Teraz mam dwa najcieńsze cienkopisy (0,4) – jeden z Faber Castel, drugi z Uni pin. Obydwa sprawdzają się świetnie. Do tego kolorowe cienkopisy Stabilo (klasyka), oraz pastelowe zakreślacze Pilota (są takie piękne, że jak ich nie kochać). Całość kolekcji uzupełniają kredki (zbieranina po Filipie w pasujących kolorach) i przepiękne czarne ołówki z kryształkami Swarovskiego. Przyda się też temperówka, gumka i linijka, której zabrakło na zdjęciu.

bullet-journal2

Na najpotrzebniejsze przybory stworzyłam podręczną skrzyneczkę zrobioną na bazie tekturowego pudełka z Ikei, które udekorowałam od góry w podobnym stylu, co gładki początkowo czarny szkicownik. Pasują do siebie idealnie. 😀

Tak zaczęła się moja przygoda z bullet journal. Myślę, że będzie to miłość wierna i długa, rozkwitająca z czasem. Znasz bujo? Lubisz? Pochwal się! <3

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!

  • Ja nie wiem po kim, ale też mam taką wewnętrzną potrzebę do robienia list, planerów. Kalendarz w mojej torebce to must have.
    Przez kilka kolejnych lat miałam cudowne, robione tylko dla mnie, kalendarze od koleżanki. Drogi nam się rozeszły i kalendarzy od niej też już nie mam 🙁 Marzy mi się, żeby ktoś znów coś podobnego dla mnie zrobił, ale nie ma takiej osoby 🙁
    Ciążę i pierwszy rok życia chłopców opisałam w dedykowanym do tego Moleskine. Potem żałowałam, że prowadziłam jeden na dwóch zamiast dokupić drugi. Bo Moleksine są fajne, designerskie, ale mają za mało miejsca dla kogoś lubiącego pisać jak ja 🙂
    Mój kalendarz zawsze był pełny i kolorowy. Miałam do tego zawsze kilka kolorów cienkopisów żelowych. Marcin się z tego śmiał 😉
    Moje kalendarze:
    https://uploads.disquscdn.com/images/b7c642b4595ec6a2a636b9561f9cdfcebe7b22d2b5db437e3665b569a4b7565e.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/e21493ee3aea50d3704fc2ac955a7701571b54280d2dc4ef7a718a04a6a8d852.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/c010895b23a49df63c77a377f42cfe9a5289b95411a6ebdb28e48e4777f72520.jpg

    • Aga, super! Piękny ten scrapbooking. Jestem bardzo ciekawa, jak wyglądały w środku. Też były zdobione ręcznie? Bo jeśli chodzi o ozdobienie z zewnątrz to mogę Ci zrobić.
      Wiesz, naszym mężczyznom trudno to zrozumieć. W sensie nie potrzebę planowania (bo dzięki temu to oni nie muszą myśleć o niektórych rzeczach), ale tego, że mamy potrzebę, żeby nawet takie praktyczne rzeczy były piękne, estetyczne. Dla mnie to ważne, bo lubię się otaczać ładnymi rzeczami.

      • Celina Kusztal

        Tak a propos naszych mężczyzn przypomniała mi się sytuacja z wczoraj. Dzwoni do M
        rehabilitant mojego syna z SI i chce przełożyć zajęcia zaczyna się od eee…,hm… niech Pan poczeka, ( zagubione spojrzenie w moją stronę)a kończy się na rozbrajającym stwierdzeniu „żona mówi, że nie możemy przełożyć” 🙂

        • Prawda? U nas też ja ograniam większość dzieckowych i wspólnych wydarzeń. Ale muszę oddać honor, bo na przykład wszystkie rachunki to Marek załatwia.

          • Celina Kusztal

            Głowa i szyja, ale szyja zdecydowanie musi mieć jakiś planer 🙂

          • Haha, dokładnie!

  • Ania, mogłabyś zabrać ze sobą do Gdańska fragment, bo nie jestem przekonana z tego powodu, że obawiam się, że zajmuje to zbyt dużo czasu. Z drugiej strony tonę w różnych notatnikach, karteczkach i kalendarzach trzymanych w różnych miejscach. Kiedyś najlepiej sprawdzał się w moim przypadku Time System, teraz nie sprawdza się nic, bo mam za dużo notatek i stale dopisuję punkty do ogarnięcia w coraz to nowszych miejscach.

    • Olu, zabiorę na pewno. Czy zajmuje czas? Tak. Gdybyś chciała prowadzić taką prostą podstawową wersję, taką jak na filmie, to jest to minut 5. Najwięcej czasu zajęło mi obmyślenie, czego potrzebuję i rozrysowanie pierwszych całorocznych stron. To był jeden wieczór + trochę zarwana noc. Ale dlatego, że chciałam i się wciągnęłam, bo mogłam to rozłożyć po trochę na kilka dni. Teraz rozrysowanie układu tygodniowego zajmuje mi około 20-30 minut. Uznaję, ze tyle tygodniowo mogę poświęcić, tym bardziej, że traktuję to jako wieczorną formę relaksu.
      Jako sposób na zbieranie najpotrzebniejszych informacji sprawdza się świetnie. I do tego jest taki elastyczny – masz dokładnie to, co potrzebujesz. Zabiorę ze sobą, to sobie obejrzysz 😀

  • Joanna Bylinka-Stoch

    Przepięknie to wygląda, Aniu! 🙂

  • Pingback: Najczęściej zadawane pytania o bullet journal - Domologia StosowanaDomologia Stosowana()