Hyde Park

6 sposobów, jak się nie dać przedświątecznej gorączce

17 listopada 2016

Co roku jest coraz gorzej. Tym razem atak plastikowego badziewia nastąpił już w październiku. I nie zrozumcie mnie źle – uwielbiam świąteczny klimat, myślę, że śmiało moglibyśmy ubiegać się o miano polskiej wersji rodziny Griswoldów. To, co staje się z roku na rok coraz bardziej problematyczne, to świadome przeżycie tego wyjątkowego czasu. A można inaczej.

Jak się nie dać przedświątecznej gorączce?

Bardzo prosto. Nie łazić bezsensownie po sklepach. Przecież w świąteczny nastrój można wprowadzić się słuchając kolęd i piosenek świątecznych, oglądając filmy lub „Dziadka do orzechów” lub po prostu spacerując po zmierzchu pięknie oświetlonymi ulicami. Sklep to ostatnie miejsce, w którym warto szukać prawdziwie świątecznego nastroju.

1. Nie kupuj prezentów

Nie dajcie sobie wmówić, że Święta są po to, żeby dawać sobie prezenty. Sami tkwiliśmy w tej pułapce przez wiele lat. Każdy z członków rodziny otrzymywał prezent w wersji „na bogato”. Z czasem zaczynało brakować miejsca pod choinką. Kiedy w końcu uznaliśmy, że prezenty będą otrzymywały jedynie dzieci, nagle wszystko naturalnie się wyklarowało i dało piękną przestrzeń dla skupienia się na tym, co najważniejsze.

2. Przygotuj podarunki własnoręcznie

Jeśli zdecydujecie się na choćby symboliczne obdarowanie najbliższych, warto to zrobić własnoręcznie przygotowanymi podarunkami. Powstają z myślą o danej osobie, potrzebują naszego wkładu i zaangażowania, nie ma tu drogi na skróty. Oczywiście, niektóre wymagają większego, inne mniejszego nakładu pracy, ale nadal liczy się to, co niewycenialne. Prezentem mogą być wspólnie upieczone i udekorowane pierniki, domowy ekstrakt lub cukier waniliowy. Może to być rękodzieło w dowolnej postaci, ponieważ dzięki niemu możemy dać to, czego mamy teraz tak mało – nasz czas.

3. Odpowiednio wcześnie zacznij planować

Odpowiednio wcześniej zastanów się, jakie zadania trzeba będzie wykonać przed Świętami: kupić choinkę, przygotować potrawy, włączyć się w akcję charytatywną, udekorować dom. Zapisz to wszystko, zastanów się, ile czasu wymagają i rozdziel je. Dzięki temu żaden nadchodzący termin Cię nie zaskoczy. Pamiętaj, że wiele rzeczy można przygotować wcześniej – pierogi i uszka świetnie się mrożą, a niektóre ciasta śmiało można upiec dwa dni przed Wigilią. Im mniej zostawisz sobie na ostatnią chwilę, tym mniej stresu przyniosą Ci Święta i będziesz w stanie spędzić je w lepszym nastroju.

Jeśli zdecydowaliście się jednak kupować prezenty, teraz jest ostatni moment, żeby zrobić ich listę. Zapisz każdą osobę, którą chcesz obdarować i pomysł na prezent. Przeszukaj internet, zanim z początkiem grudnia wrosną ceny. Miej też wyczulony radar na okazje, bo być może uda Ci się kupić zaplanowaną rzecz w atrakcyjnej cenie. I pamiętaj, tu nie chodzi o wartość. Zamiast kupować za 20 zł bezosobowy zestaw kosmetyków z hipermarketu zastanów się – może tej cioci bardziej spodoba się książka z antykwariatu lub patera z targu staroci. Jeszcze masz czas, wykorzystaj go mądrze.

A jeżeli jesteś rodzicem, już teraz poproś dziecko o wysłanie listu do Mikołaja. Prezent zamówiony przez internet spokojnie jeszcze dojdzie i oszczędzisz sobie obgryzania paznokci w trakcie oczekiwania na paczkę 23 grudnia.

4. Ozdoby kupuj po świętach

Ten sposób stosuję „od zawsze”, czyli od kiedy przeszłam na swoje. Mam w domu całkiem sporą kolekcję ozdób i wyposażenia kuchennego idealnego na Boże Narodzenie, ale nie pamiętam, żebym choć jeden element kupiła w pełnej cenie. Mam zwyczaj chodzenia do sklepów w dniu Wigilii lub zaraz po Świętach – 27. grudnia, kiedy te same produkty kupuję o połowę taniej. Faktycznie, wymaga to pewnej cierpliwości, ale też uczy, że nie wszystko musimy mieć tu i teraz i że czasem warto poczekać. W ciągu paru lat naprawdę można zebrać całkiem słuszny zbiór.

5. Odpuść

Śmieję się sama z siebie, że jestem całkiem ekstrawertyczna, jak na introwertyka, bo zupełnie niedawno wyszło mi (wbrew temu, co myślałam o sobie przez całe życie), że jednak ładuję swoje baterie w samotności, a pożytkuję energię będąc wśród ludzi. To wyjaśniło mi, dlaczego najlepiej czuję się w małym gronie, a kiedy zaczyna być zbyt głośno i tłoczno, czuję się poirytowana. Jeśli masz podobnie, zwyczajnie daj sobie parę minut oddechu. Kiedy czujesz, że narasta złość, drażni Cię hałas, kiedy uszka nie są idealnie ulepione, a śledź wyszedł jednak odrobinę za słony – wyjdź do innego pomieszczenia, wypełnij kilka razy płuca do granic możliwości i rozluźnij mięśnie. To nie zawody na najlepszą potrawę, ani wyścig o to, kto lepiej śpiewa kolędy.

W kolejce do kasy wepchnęła się starsza pani? Życz jej wesołych Świąt. Zapomnieliście zapalić świece do kolacji? Trudno, zapalicie je po. Na stole nie wylądował najważniejszy półmisek? Zjecie go następnego dnia. Nie pozwól, żeby te drobiazgi zawładnęły tym czasem. Perfekcyjnie, nie zawsze oznacza idealnie.

6. Przypomnij sobie, co jest w tym wszystkim najważniejsze

Nieważne, czy obchodzisz Święta z powodów religijnych czy nie, jedno jest pewne – prezenty, choinka i potrawy nie są w nich najważniejsze. To ten moment, kiedy sięgamy do głębi naszych serc i wyjmujemy z nich, czasem ledwo tlącą się iskierkę. Tę iskierkę można rozdmuchać jedynie wtedy, gdy da się jej przestrzeń, powietrze i czas. Ona żywi się tym, że jesteśmy z innymi i dla innych. Te wszystkie atrybuty mogą nam jedynie pomóc wejść w odpowiedni nastrój, przestroić się, ale jeśli nie wypełnimy tej przestrzeni tym, co najważniejsze, staną się jedynie pustym artefaktem.

Jak się nie dać przedświątecznej gorączce? Pamiętać o tym, co najważniejsze – że zawsze jest światło, ale ono może świecić jedynie poprzez nas.

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!