Hyde Park

5 przedmiotów brudniejszych od toalety

21 lipca 2016

Czy zdajesz sobie sprawę, że wszystkie rzeczy, którymi się otaczasz mają wpływ na Twoje zdrowie i samopoczucie? Czasem niepozornie wyglądające przedmioty mogą stanowić dla nas zagrożenie, choć na co dzień zupełnie o tym nie myślimy. Te wpis jest rozwinięciem mojej rozmowy w studiu „Pytania na śniadanie” , ponieważ w ciągu kilku minut zdołałam ledwie musnąć temat. Ze względu na obszerność informacji, które udało mi się zebrać materiał podzieliłam na dwa wpisy – w dzisiejszym opowiem o 5 przedmiotach brudniejszych od toalety, za to w drugiej części będzie o szkodliwych substancjach, które, ku naszemu zaskoczeniu, możemy znaleźć w kuchennych lub łazienkowych szafkach.

http://pytanienasniadanie.tvp.pl/25952961/niehigieniczne-przedmioty-codziennego-uzytku

Ta brudna toaleta

Toaleta powszechnie uważana jest za jedno z najbrudniejszych miejsc w naszym domu. Ale jest to prawda tylko po części, ponieważ ze względu na tak marną reputację jest to jednocześnie jedno z najczęściej sprzątanych miejsc. W efekcie okazuje się, że wiele przedmiotów które na co dzień mają kontakt z naszą skórą, ustami lub jedzeniem na głowę bije toaletę w zagęszczeniu bakterii fekalnych, czyli np. e-coli, na swojej powierzchni.

Jak powszechnie wiadomo Amerykanie badają dosłownie WSZYSTKO, stąd wyświechtane zdanie-wytrych „amerykańscy naukowcy odkryli, że…”pada w co drugim artykule popularno-naukowym. Nie wiem, czy wynika to ze sporej ilości ośrodków naukowych, dużej konkurencji między nimi, a może z dobrego PRu, dzięki któremu badania takie idą szeroko w świat, podczas gdy nasi naukowcy dzielą się swoimi odkryciami co najwyżej z kolegami po fachu, faktem jednak jest, że dzięki nim na wiele pytań znamy już odpowiedzi i są one poparte twardymi dowodami naukowymi.

Na Uniwersytecie Arizona pracuje mikrobiolog Charles Gerba, który znany jest właśnie z badań obecności mikroorganizmów w środowisku domowym. Zainteresowanych odsyłam do zbioru jego publikacji naukowych – jest co czytać, bo jest ich aż 600 🙂 Głównie do jego pracy będziemy się dzisiaj odwoływać, choć pojawią się oczywiście inne ważne nazwiska.

5 przedmiotów brudniejszych od toalety

1. Deska do krojenia

Wspomniany wyżej Profesor Charles Gerba przebadał, że na desce klozetowej znajduje się średnio 50 bakterii na cal kwadratowy (czyli circa about 2,5 x 2,5 cm). Tymczasem na desce do krojenia jest ich 200 razy więcej. Skąd aż tyle? Deska do krojenia to świetne miejsce do rozwoju bakterii. Cienkie nacięcia, które powstają przy krojeniu to idealne leże dla drobnoustrojów – wilgotno, ustronnie, nikt raczej nie niepokoi. Zasada jest prosta – im rowki są głębsze, tym trudniej pozbyć się zarazków. Przy wyborze między deską plastikową a drewnianą przychodzą nam inne badania prowadzone przez Deana Clivera na zlecenie U.S. Department of Agriculture. Miały one potwierdzić rekomendowane przez tę instytucję używanie desek plastikowych, choć udowodniły coś wręcz przeciwnego. Plastikowe deski faktycznie łatwiej czyścić, ale w momencie pojawienia się na nich rowków zwykłe ręczne mycie nie wytacza. Takie deski wymagają regularnego dezynfekowania. Z kolei na deskach drewnianych nie znajdowano groźnych bakterii (e-coli czy salmonella) już w krótki czas po ich zaaplikowaniu, chyba że użyto naprawdę sporych ilości. Znikające z powierzchni bakterie znajdowano co prawda w głębi deski, jednak nie miały one tendencji do namnażania się i w efekcie ginęły.

Co wybrać? Plastikowe deski, o ile systematycznie wymieniane i czyszczone w zmywarce w 70 stopniach Celsjusza mogą spełniać swoją funkcję, choć chyba jednak lepiej jest zdecydować się na deski z twardego drewna, które co jakiś czas można zeszlifować i ponownie zabezpieczyć olejem. Ja osobiście zakochałam się w deskach bambusowych, które są ekologiczne (łatwy do uzyskania materiał, szybko odnawialny), są o wiele twardsze, niż deski drewniane i absorbują mniej wody, a włókna bambusa posiadają także naturalne właściwości antybakteryjne.

2. Kuchenna gąbka i ściereczka

Mokra, zalepiona starym jedzeniem, leżąca w brudnym zlewie gąbka kuchenna jest jednym z najbardziej obleśnych wspomnień z moich czasów biurowych. Niezależnie od firmy i od tego, jak piękne było biuro, zmora mokrej śmierdzącej gąbki ciągnęła się za mną do końca. Intuicyjnie omijałam ją z daleka i wybierałam zmywarkę lub mycie po sobie naczyń rękami i płynem. Moje przeczucia i tym razem mnie nie zawiodły, choć badań profesora Gerby jeszcze nie znałam. Otóż, w gąbce kuchennej znajduje się około 10 milionów bakterii na cal kwadratowy, czyli 200 tysięcy razy więcej niż na toalecie. Szok i niedowierzanie. Jeśli zatem życie Ci miłe, po każdym użyciu dobrze wyciśnij gąbkę i odstaw ją w przewiewne miejsce do wyschnięcia. Wymieniaj gąbkę raz na tydzień, jeśli zmywasz ręcznie lub raz na dwa tygodnie, jeśli korzystasz głównie ze zmywarki, a jeżeli gąbka zmieniła kolor na bury i zaczyna śmierdzieć, to czym prędzej spal ją rytualnie, bo kolonie bakterii prawdopodobnie rozwinęły już w środku swoją cywilizację, a niedługo wybiorą swój rząd, uchwalą konstytucję i będą chciały podbić ludzkość.

3. Szczoteczka do zębów

Szczoteczki do zębów mają dosyć kiepskie towarzystwo, bo mieszkanie w jednym pomieszczeniu z toaletą jest jak prowadzenie rozmowy twarzą w twarz z chorym na gruźlicę, który dodatkowo soczyście pluje podczas mówienia. Drodzy Panowie, to, że prosimy Was o zamykanie deski klozetowej nie jest tylko naszym wymysłem, a zwyczajnie popartym badaniami sposobem na dbanie o nasze i Wasze zdrowie. Kiedy spłukujemy wodę po użyciu toalety obecne w niej bakterie jak przy użyciu aerozola rozsiewają się w powietrzu i osiadają z czasem na pozostałych powierzchniach, między innymi na naszych szczoteczkach do zębów. Badania robione przez University of Manchester w 2012 roku pokazały, że na główce szczoteczki może być 10 milionów bakterii. Przed notorycznym zarażeniem ratuje nas fakt, że w pastach do zębów zawarte są środki przeciwbakteryjne (choć z tym „ratowaniem” to może trochę przesadziłam, ale o tym następnym razem). Dla własnego zdrowia trzymaj szczoteczkę w przewiewnym miejscu i wymieniaj maksymalnie co 3 miesiące.

4. Stare zabawki do kąpieli

Na temat gumowych kaczuszek i innych kolorowych cudeniek, którymi nasze dzieci bawią się podczas kąpieli wypowiadał się z kolei inny mikrobiolog – Philip Tierno z New York University Medical Center. Według niego bakterie, które wypłukują się z ciała dziecka razem z ciepłą wodą tworzą podczas kąpieli swoistą „zupę”, która dostaje się do wnętrza zabawek. Z pozostałych w nich nawet niewielkich ilości wody w tym sprzyjającym środowisku rozwijają się bakterie, które przy okazji kolejnych kąpieli dostają się z powrotem do wanny lub bezpośrednio do ust dziecka, jeśli to lubi swoje zabawki trochę pomemłać. Niemieckie badanie już z 1976 roku wskazuje na to, że na kąpielowych zabawkach może być nawet 4 miliony bakterii, ale wystarczy obejrzeć filmik z „Pytania na śniadanie”, w którym pokazuję wnętrze gumowej kaczki lub kilka zdjęć z internetu, żeby uświadomić sobie, co tak tak naprawdę siedzi. Dlatego najlepiej wybierać zabawki, do których nie nalewa się woda lub takie, z których woda jest w stanie wypłynąć całkowicie lub raz na kilka miesięcy wymieniać ulubioną gumową kaczkę.

5. Telefon komórkowy

Tak, tak, I tu znajduje się więcej bakterii niż na toalecie, i to około 10 razy więcej. Korzystanie z telefonu, w toalecie czy podczas zabawy ze zwierzętami skutkuje tym, że na naszym telefonie rozwijają się stada zarazków. A kiedy po raz ostatni Twój telefon był czyszczony? Właśnie. A wystarczy przetarcie powierzchni telefonu od czasu do czasu zwilżoną ściereczką lub ręcznikiem papierowym albo chusteczkami nasączonymi alkoholem. Odnotowano zarażenie wirusem ebola poprzez skradziony telefon. Nam raczej to nie grozi, ale ja osobiście wolę uniknąć objawów grypy żołądkowej, nic przyjemnego.

Na końcu jeszcze jedna istotna rzecz. Daleko mi do bycia perfekcyjną panią domu. Miewam brudne podłogi, naczynia w zlewie, zakurzone kratki wentylacyjne i ogólnie jestem wielką przeciwniczką wszelkiej ortodoksji i przesady. Wcale nie namawiam do życia w sterylnie czystym domu, bo długofalowo ma to destrukcyjny wpływ na naszą odporność. W tym wszystkim chodzi jedynie o świadomość i podejmowanie decyzji na bazie posiadanej wiedzy. A ta wiedza jest trochę przerażająca, przyznasz 😉

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!