Hyde Park

2016, jestem wdzięczna…

31 grudnia 2016

Dla wielu osób mijający rok był jednym z najgorszych w swoim życiu. Nam oszczędził on bardzo drastycznych doświadczeń, choć wielokrotnie wprowadzał mnie w stan lekko mówiąc niekomfortowy. Mam jednak w sercu głębokie przeświadczenie, że każda, nawet ta negatywna rzecz wnosi coś dobrego do naszego życia, dlatego wolę skupić się na tym, co dobre. Wybieram dziękowanie, a nie złość o to, że nie zawsze było po mojemu.

Jestem wdzięczna…

  • za pierwsze słodkie zdania wypowiedziane przez Dzidka. Czasem nie do końca zrozumiałe, czasem nieskładne, ale zawsze powiedziane z wyraźną intencją. Ten słodki głos i próby komunikowania się są rozczulające, rozmiękczają mnie do głębi i będą jedną z najwspanialszych rzeczy do wspominania za wiele lat.
  • za nowego wspaniałego, wiernego i futrzanego przyjaciela naszej rodziny. Terra odnalazła się u nas fantastycznie i nie wyobrażamy sobie bez niej domu. W jej przepastnych brązowych oczach widać ogromną miłość i dozgonne oddanie. Decyzja o zaproszeniu jej do naszego domu była jedną z najlepszych w moim życiu.
  • za znalezienie przestrzeni na rozwój swoich potrzeb kreatywnych – pierwsze próby w rysowaniu, kolorowanie, mandale i wspaniały projekt bullet journal, który towarzyszy mi już od kilku miesięcy. Momentami odrywało mnie to od projektów stricte blogowych, ale było mi to potrzebne. To piękne odkrywanie siebie na nowo.
  • za odwagę i upór Filipa. Mój pierworodny zadziwia mnie każdego dnia. Choć potrafimy kłócić się ze sobą to każdy dzień kończymy wspólnym czytaniem i przytulaniem. Razem ze mną bierze odpowiedzialność za swoje wykształcenie i rozwój. Nie boi się występów na scenie ani spania w leśnym szałasie. Z każdym rokiem wspanialszy.
  • za to, że jesteście ze mną. Każda dołączająca osoba jest dla mnie wielką radością (przekroczyliśmy magiczny tysiąc, jeeej), a jeszcze milej mi jest kiedy widzę, że powracacie. Jest też kilka osób, które wirtualnie widuję często i zdążyłam nie tylko bliżej się z nimi poznać, ale także zżyć. Bardzo Wam dziękuję.
  • za pierwsze szlify radiowo-telewizyjne, które bez bloga nie byłyby możliwe. To bardzo różnorodne doświadczenia – jedne łatwiejsze, drugie mniej – ale wszystkie bardzo wartościowe.
  • za mój dom i rodzinę. Co jakiś czas zatrzymuję się na chwilę, by ponapawać się widokiem i zapachem domu. Tej przestrzeni, którą od tylu lat wspólnie budujemy. I choć nie zawsze jest różowo to wiem, że to miejsce i moi bliscy to właśnie to, co jest w moim życiu najważniejsze.
  • za to, że mogę realizować moje plany, ale nauczyłam się nie oczekiwać, że coś zadzieje się natychmiast. Wspominałam Wam o projekcie domowej pracowni Montessori. Zdradzę, ze jesteśmy w trakcie. Dwa miesiące zajęło nam odgracenie tej przestrzeni, w której pudła stały po sam sufit, a na podłodze trudno było znaleźć puste miejsce, by postawić stopę. Szczęśliwie z ostatnimi dniami tego roku udało nam się doprowadzić to pomieszczenie do stanu zdatnego do dalszych prac. I wygląda na to, że w Nowy Rok będziemy kładli panele 😉
  • za wzrastanie w świadomości, rozwój i stawanie się lepszym człowiekiem. Tak po prostu. Bo choć to wymaga ciągłej uważności i starań to jest tego warte. Jestem wdzięczna za wszystko dobre, co przychodzi.

Kochani, wszystkim nam życzę w kolejnym roku przede wszystkim pokoju – tego na świecie i w sercu. Obyśmy żyli świadomie i szczęśliwie, a nasze dzieci mogły rozwijać się w bezpiecznym i przyjaznym otoczeniu.

Jestem przekonana, że te wpisy też Ci się spodobają!